lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 290

popuszczał z ręki z drugiej strony.
- Wasza książęca mość zechce zejść z konia! - rzekł pan Andrzej.
- A to czemu? Będę jadł i pił z kulbaki - rzekł książę pochylając się ku niemu.
- Proszę na ziemię! - zawołał groźnie Kmicic.
- A ty w ziemię! -krzyknął straszliwym głosem książę i wyrwawszy z szybkością błyskawicy
krócicę zza pasa Kmicica, huknął mu w samą twarz.
- Jezus Maria ! -zakrzyknął Kmicic.
W tej chwili koń pod księciem, uderzony ostrogami, wspiął się tak, iż wyprostował się
prawie zupełnie, książę zaś przekręcił się jak wąż w kulbace ku Lubieńcowi i całą siłą
potężnego ramienia pchnął go lufą między oczy.
Lubieniec wrzasnął przeraźliwie i spadł z konia.
Zanim inni mogli zrozumieć, co się stało, zanim odetchnęli, zanim okrzyk zgrozy zamarł na
ich wargach, Bogusław roztrącił ich jak burza, wypadł z majdanu na drogę i pomknął
wichrem ku Pilwiszkom.
- Łapaj! Trzymaj! Bij! - rozległy się dzikie głosy.
Trzej żołnierze, którzy jeszcze siedzieli na koniach, puścili się za nim; lecz Soroka
chwycił muszkiet oparty o ścianę i począł mierzyć do uciekającego, a raczej do jego
rumaka.
Rumak zaś wyciągnął się jak sarna i biegł z szybkością strzały wypuszczonej z cięciwy.
Huknął strzał. Soroka rzucił się przez dym, aby skutek lepiej zobaczyć; oczy przysłonił
ręką, popatrzył przez chwilę i wreszcie wykrzyknął:
- Chybiony!
W tej chwili Bogusław zniknął na zakręcie, a za nim zniknęli goniący.
Wówczas wachmistrz zwrócił się do kowala i jego pomocników, którzy patrzyli aż dotąd z
niemym przerażeniem na to, co się stało, i zawołał:
- Wody!
Kowalczuki skoczyli ciągnąć żurawia, a Soroka klęknął przy leżącym nieruchomie panu
Andrzeju. Twarz Kmicica była pokryta sadzą wystrzału i soplami krwi - oczy miał
przymknięte, lewą brew, powiekę i lewy wąs osmolone. Wachmistrz począł naprzód dotykać z
lekka palcami jego czaszki. Dotykał długo i ostrożnie, po czym mruknął:
- Głowa cała...
Lecz Kmicic nie dawał znaku życia i krew wydobywała mu się z twarzy obficie. Tymczasem
kowalczuki przynieśli wiadro wody i szmaty do obcierania. Soroka z równąż powolnością i
uwagą zabrał się do obmywania twarzy Kmicica.
Na koniec rana ukazała się spod krwi i sadzy. Kula rozorała głęboko Kmicicowi lewy
policzek i zniosła zupełnie koniec ucha. Soroka począł badać, czy kość policzkowa nie
jest strzaskana.
Po chwili przekonał się, że nie, i odsapnął głęboko. Równocześnie Kmicic pod wpływem
zimnej wody i bólu jął dawać znaki życia. Twarz poczęła mu drgać, piersi podnosiły się
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional