lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 286

- Chcesz wykupu?
- Nie chcę.
- Po cóżeś, u diabła, mnie porwał? Nie rozumiem!
- Siła by gadać! Dowiesz się wasza książęca mość później.
- A co mamy rabić przez drogę, jeśli nie gadać? Przyznaj się, kawalerze, do jednej
rzeczy: żeś mnie porwał w chwili cholery i desperacji... i teraz sam dobrze nie wiesz, co
ze mną czynić.
- To moja rzecz! -odpowiedział Kmicic - a czy nie wiem, co czynić, pokaże się niebawem.
Niecierpliwość odbiła się na twarzy księcia Bogusława.
- Niezbyt rozmownyś, panie chorąży orszański - rzekł- ale odpowiedz mi przynajmniej
szczerze na jedno pytanie: zaliś już jechał do mnie na Podlasie z gotowym zamiarem
targnięcia się na moją osobę czyli też później, w ostatniej chwili, przyszło ci to do
głowy.
- Na to mogę szczerze waszej książęcej mości odpowiedzieć; bo i mnie samego w gębę pali,
abym wam powiedział, dlaczego porzuciłem waszą stronę i pókim żyw, póki mi tchu w
gardzieli stanie, więcej do niej nie wrócę.
Książę wojewoda wileński mnie zwiódł i naprzód na to mnie wyciągnął, żem mu na
krucyfiksie zaprzysiągł, jako go nie opuszczę do śmierci...
- A to pięknie dotrzymujesz... Nie ma co mówić!...
- Tak jest! -zawołał gwałtownie Kmicic. - Jeślim duszę stracił, jeśli muszę być
potępiony, to przez was... Ale miłosierdziu boskiemu się oddaję... i wolę duszę stracić,
wolę gorzeć wiekuiście niż dłużej grzeszyć świadomie i dobrowolnie, niż dłużej służyć
wiedząc, że grzechowi i zdradzie służę. Niech Bóg zmiłuje się nade mną... Wolę gorzeć!
Wolę stokroć gorzeć... bo i tak bym gorzał, gdybym przy was został. Nie mam nic do
stracenia... Ale to przynajmniej na sądzie boskim powiem: ?Nie wiedziałem, na com
przysięgał, a gdym zmiarkował, że na zdradę ojczyźnie, na zgubę imieniowi polskiemu
przysiągłem, tedym przysięgę złamał... Teraz mnie, Panie Boże, sądź!"
- Do rzeczy! do rzeczy! - rzekł spokojnie książę Bogusław.
Lecz pan Andrzej oddychał ciężko i jechał czas jakiś w milczeniu, z namarszczoną brwią i
okiem wbitym w ziemię, jak człowiek nieszczęściem przygnieciony.
- Do rzeczy! -powtórzył książę Bogusław.
Kmicic zbudził się jakoby ze snu, potrząsnął głową i mówił:
- Wierzyłem księciu hetmanowi, jakbym ojcu rodzonemu nie wierzył. Pamiętam te ucztę, gdy
o nam pierwszy raz powiedział, że się ze Szwedem połączył. Com ja wtedy przecierpiał, com
przeszedł, Bóg mi policzy! Inni, zacni ludzie, ciskali mu buławy pod nogi, przy ojczyźnie
się oponując, a jam stał jak pień, z buławą, ze wstydem i z hańbą, w upokorzeniu, w
męce... bo mi do oczu powiedziano: ?zdrajca!" I kto powiedział!... Et!... lepiej nie
wspominać, bym się zaś nie zapamiętał, bym nie oszalał i waszej książęcej mości zaraz tu
w łeb nie strzelił... Wyście to, wy, zdrajcy, sprzedawczyki, wyście mnie do tego
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional