lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 277

- Jezusie Nazareński, Królu Źydowski! Jezus, Maria, Józef!
Chwiejnym krokiem przeszedł przez podwórzec około warty złożonej z sześciu halabardników.
Za kołowrotem stali jego ludzie z wachmistrzem Soroką na czele.
- Za mną! - rzekł Kmicic.
I ruszył przez miasto ku oberży.
Soroka, dawny żołnierz Kmicica i znający go doskonale, zauważył natychmiast, że z młodym
pułkownikiem dzieje się coś niezwykłego.
- Czuj duch! - rzekł z cicha do ludzi - gorze temu, na kogo gniew jego spadnie!
Źołnierze przyspieszali w milczeniu kroku, a Kmicic nie szedł, ale biegł prawie naprzód,
wymachując rękoma i powtarzając bezładne słowa.
Do uszu Soroki dochodziły jeno oderwane wyrazy: ?Truciciele, wiarołomcy,
zdrajcy...Zbrodzień i zdrajca... Obaj tacy..."
Potem począł pan Kmicic wspominać dawnych kompanionów. Nazwiska: Kokosiński, Kulwiec,
Ranicki, Rekuć i inne, wypadały z jego ust jedno po drugim. Kilka razy wspomniał także
Wołodyjowskiego. Słuchał tego ze zdumieniem Soroka i trwożył się coraz bardziej, a w
duszy myślał:
?Jakaś krew się tu poleje... Nie może być inaczej..."
Tymczasem przyszli do zajazdu. Kmicic zamknął się natychmiast w izbie i z godzinę nie
dawał znaku życia.
A żołnierze tymczasem bez rozkazu ładowali wiuki i siodłali konie.
Soroka mówił im :
- Nie zawadzi to, trzeba być na wszystko gotowym.
- My też gotowi! -odpowiadali starzy zabijakowie ruszając wąsami.
Jakoż pokazało się wkrótce, że Soroka dobrze znał swego pułkownika, bo nagle Kmicic
ukazał się w sieni, bez czapki, w koszuli tylko i hajdawerach.
- Konie siodłać! -krzyknął.
- Posiodłane.
- Wiuki ładować!
- Spakowane.
- Dukat na głowę! -krzyknął młody pułkownik, który pomimo całej gorączki i wzburzenia
spostrzegł, że ci żołnierze w lot odgadują jego myśli.
- Dziękujemy, panie komendancie! - ozwali się wszyscy chórem.
- Dwóch ludzi weźmie konie wiuczne i wyjedzie natychmiast z miasta ku Dębowej. Przez
miasto jechać wolno, za miastem puścić konie w skok i nie ustawać aż w lasach.
- Wedle rozkazu !
- Czterej inni nabić garłacze siekańcami. Dla mnie dwa konie osiodłać, żeby i drugi był w
zupełnej gotowości.
- Wiedziałem ja, że coś będzie! - mruknął Soroka.
- A teraz wachmistrz za mną! - krzyknął Kmicic.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional