lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 276

rzecz... Jak to, najezdnik uderza na kraj, najezdnik znany z drapieżności, i nie tylko
nie znajduje oporu, ale kto żyw opuszcza dawnego pana i spieszy do nowego: magnates,
szlachta, wojsko, zamki, miasta, wszyscy!... bez czci sławy, honoru, wstydu!... Historia
drugiego takiego przykładu nie podaje!
Tfu! tfu! panie kawalerze! kanalia w tym kraju żywie bez sumienia i ambicji... I taki
kraj nie ma zginąć? Na łaskawość się szwedzką oglądali ! Będziecie mieć łaskawość! Już
tam w Wielkopolsce Szwedzi szlachcie pałce w kurki od muszkietów wkręcają!... I tak
wszędy będzie - nie może być inaczej, bo taki naród musi zginąć, musi pójść w pogardę i w
służbę do sąsiadów!...
Kmicic coraz był bledszy i resztkami sit trzymał na wodzy wybuch szaleństwa; ale książę,
cały zatopiony w swej mowie, upajał się własnymi. słowami, własnym rozumem, i nie
zważając na słuchacza tak dalej mówił:
- Jest, panie kawalerze, zwyczaj w tym kraju, iż gdy kto kona, to mu krewni w ostatniej
chwili poduszkę spod głowy wyszarpują, ażeby się zaś dłużej nie męczył. Ja i książę
wojewoda wileński postanowiliśmy tę właśnie przysługę oddać Rzyczypospolitej. Ale że siła
drapieżników czyha na spadek i wszystkiego zagarnąć nie zdołamy, przeto chcemy, aby choć
część, i to nie lada jaka, dla nas przypadła. Jako krewni, mamy do tego prawo. Jeśli zaś
nie przemówiłem ci tym porównaniem do głowy i nie zdołałem w sedno utrafić, tedy powiem
inaczej. Rzeczpospolita to postaw czerwonego sukna, za które ciągną Szwedzi, Chmielnicki,
Hiperborejczykowie, Tatarzy, elektor i kto żyw naokoło. A my z księciem wojewodą
wileńskim powiedzieliśmy sobie, że z tego sukna musi się i nam tyle zostać w ręku, aby na
płaszcz wystarczyło; dlatego nie tylko nie przeszkadzamy ciągnąć, ale i sami ciągniemy.
Niechaj Chmielnicki przy Ukrainie się ostaje, niech Szwedzi z Brandenburczykiem o Prusy i
wielkopolskie kraje się rozprawiają, niech Małopolskę bierze Rakoczy czy kto bliższy.
Litwa musi być dla księcia Janusza, a z jego córką dla mnie!
Kmicic wstał nagle.
- Dziękuję waszej książęcej mości, to tylko chciałem wiedzieć!
- Odchodzisz, panie kawalerze?
- Tak jest.
Książę spojrzał uważniej na Kmicica i w tej chwili dopiero spostrzegł jego bladość i
wzburzenie.
- Co ci jest, panie Kmicic? - spytał. - Wyglądasz jak Piotrowin...
- Fatygi z nóg mnie obaliły i w głowie mi się kręci. Źegnam waszą książęcą mość, przed
odjazdem przyjdę się jeszcze pokłonić.
-- To się spiesz, bo ja po południu ruszam także.
- Za godzinę najdalej przybędę.
To rzekłszy Kmicic skłonił się i wyszedł.
W drugiej izbie pokojowcy podnieśli się na jego widok, ale on przeszedł jak pijany,
nikogo nie widząc. Na progu izby chwycił się obu rękami za głowę i począł powtarzać z
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional