lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 270

ale Gdańszczanie mu nie ufają i mówią, że sami mają dość sił...
- Wiemy już o tym w Kiejdanach! - rzekł Kmicic.
- Jeżeli nie mają dość sił, to w każdym razie mają dobry węch - mówił dalej, śmiejąc się
książę - bo wujowi elektorowi tyle, mniemam, chodzi o Rzeczpospolitą, ile i mnie albo
księciu wojewodzie wileńskiemu.
- Wasza książęca mość pozwoli, że zaneguję - rzekł porywczo Kmicic.-Księciu wojewodzie
wileńskiemu tylko o Rzeczpospolitą chodzi, dla której w każdej chwili gotów wydać
ostatnie tchnienie i ostatnią krew wylać.
Książę Bogusław począł się śmiać.
- Młody jesteś, kawalerze, młody! Ale mniejsza z tym! Owóż wujowi elektorowi chodzi o to,
by mógł Prusy Królewskie zacapić, i dlatego tylko ofiaruje im swoją pomoc. Gdy je raz
będzie miał w ręku, gdy do miast swoje załogi powprowadza, gotów nazajutrz zgodzić się ze
Szwedami, ba, nawet z Turczynem i z diabłami. Niechby mu jeszcze Szwedzi kawał
Wielkopolski dodali, gotów im pomagać ze wszystkich sił do zabrania reszty. W tym tylko
bieda, że i Szwedzi ostrzą zęby na Prusy i stąd dyfidencje pomiędzy nimi i elektorem.
- Ze zdumieniem słucham słów waszej książęcej mości! - rzekł Kmicic.
- Diabli mnie brali na Podlasiu - odpowiedział książę-że musiałem tyle czasu bezczynnie
siedzieć... Ale cóż miałem robić? Stanął układ między mną a księciem wojewodą, że póki w
Prusach rzeczy się nie wyklarują, ja nie przejdę otwarcie na stronę szwedzką. I to
słuszna, bo w ten sposób furtka zostaje otwarta. Posłałem nawet sekretnych gońców do Jana
Kazimierza oznajmiając, że gotówem zwołać pospolite ruszenie na Podlasiu, byle mi
manifest przysłano. Król, jak król, dałby się może wywieść w pole, ale królowa widocznie
mi nie ufa i musiała odradzić. Źeby nie baby, to dziś stałbym na czele wszystkiej
szlachty podlaskiej, a co większa, konfederaci owi, którzy teraz pustoszą dobra księcia
Janusza, nie mieliby innej rady, jak pójść pod moją komendę. Głosiłbym się stronnikiem
Jana Kazimierza, a w rzeczy mając w ręku siłę, targowałbym się ze Szwedami. Ale ta baba
wie, jak trawa rośnie, i najtajniejszą myśl odgadnie. Król to prawdziwy, nie królowa!
Więcej ona ma dowcipu w jednym palcu niż Jan Kazimierz w całej głowie.
- Książę wojewoda... - zaczął Kmicic.
- Książę wojewoda - przerwał z niecierpliwością Bogusław - wiecznie spóźnia się ze swymi
radami; pisze mi w każdym Iiście: ?zrób to a to", a ja właśnie już to dawno zrobiłem.
Książę wojewoda głowę prócz tego traci...Bo, słuchaj, kawalerze, czego jeszcze ode mnie
wymaga...
Tu książę chwycił list i począł czytać głośno:
?Sam WXMć w drodze bądź ostrożnym, a o tych frantach konfederatach, którzy się przeciw
mnie zbuntowali i na Podlasiu grasują, dla Boga pomyśl WXMć, żeby ich rozprószyć, żeby do
króla nie szli. Gotują się na Zabłudów, a tam piwa mocne; jako się popiją, żeby ich
wyrżnęli, każdy gospodarz swego. Bo nie godzi się nic lepszego; ale capita uprzątnąwszy
poszłoby to w rozdrób."
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional