lektory on-line

Mały Książę - Antoine de Daint-Exupéry - Strona 27

jak podarek. Świeczki na choince, muzyka na Pasterce oraz
słodkie uśmiechy opromieniały prezenty, jakie otrzymywałem na
Boże Narodzenie, gdy byłem małym chłopcem. - Ludzie z twojej
planety - powiedział Mały Książę - hodują pięć tysięcy róż w
jednym ogrodzie... i nie znajdują w nich tego, czego szukają... -
Nie znajdują - odpowiedziałem. - A tymczasem to, czego szukają,
może być ukryte w jednej róży lub w odrobinie wody... -
Oczywiście - odpowiedziałem. Mały Książę dorzucił: - Lecz oczy są
ślepe. Szukać należy sercem. Napiłem się. Oddychałem głęboko.
O wschodzie słońca piasek jest koloru miodu. Cieszyłem się tym
kolorem miodu. I jak mogłem przypuszczać, że oczekiwało mnie
cierpienie... - Powinieneś dotrzymać obietnicy - powiedział
cichutko Mały Książę. Siedliśmy znów razem. - Jakiej obietnicy? -
Widzisz... kaganiec dla baranka... Jestem odpowiedzialny za mój
kwiat! Wyciągnąłem z kieszeni moje szkice. Mały Książę zauważył
je i śmiejąc się powiedział: - Twoje baobaby przypominają trochę
główki kapusty... - Och! Byłem tak dumny z tych baobabów. -
Twój lis... z takimi uszami, które przypominają rogi... Są za długie!
I śmiał się dalej. - Jesteś niesprawiedliwy, mały przyjacielu,
mówiłem, że poza wężem boa, zamkniętym i otwartym, nigdy
nie umiałem nic rysować. - Och, twoje rysunki nie są takie złe -
pocieszał - dzieci poznają się na nich. Narysowałem kaganiec.
Ścisnęło mi się serce, kiedy mu go pokazywałem. - Masz plany,
których nie znam... Nie odpowiedział mi na pytanie. - Wiesz...
mój przyjazd na Ziemię... jutro jest rocznica... - powiedział i po
chwili milczenia dodał: - Spadłem niedaleko stąd...
I poczerwieniał. Znowu z niewiadomych przyczyn zrobiło mi się
dziwnie smutno. Postanowiłem go o coś zapytać. Więc to nie
przez przypadek przechadzałeś się tutaj samotnie, o tysiąc mil od
zamieszkałych terenów, kiedy poznałem cię osiem dni temu?
Powróciłem na miejsce, na które spadłeś? Mały Książę
poczerwieniał jeszcze bardziej. Wahając się dorzuciłem: - A może
z powodu rocznicy? Mały Książę znowu zaczerwienił się. Nigdy
nie odpowiadał na pytania, ale kiedy się ktoś rumieni, to jakby
mówił tak, prawda? - Wiesz - powiedziałem mu - boję się... Tym
razem odpowiedział mi: - Musisz teraz pracować. Musisz iść do
twojej maszyny. Będę tu czekał na ciebie. Wróć jutro
wieczorem... Nie uspokoiło mnie to. Przypomniała mi się historia
lisa. Decyzja oswojenia niesie w sobie ryzyko łez.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, Alfabud, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie.

Valid XHTML 1.0 Transitional