lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 254

- To część zaledwie i nie najważniejsza. Od księcia Bogusława pojedziesz z moimi listami
do samego Karolusa Gustawa. Ja tu nie mogę z grafem Magnusem do ładu dojść od czasu onej
bitwy klewańskiej. Wciąż on na mnie zyzem patrzy i nie przestaje suponować, że byle się
Szwedom noga pośliznęła, byle Tatarzy rzucili się na tego drugiego nieprzyjaciela, to i
ja się przeciw Szwedom obrócę.
- Wnosząc z tego, co wasza książęca mość przedtem mówił, to słusznie suponuje.
- Słusznie czy niesłusznie, nie chcę, aby tak było i aby mi zaglądał, jakie kozery mam w
ręku. Zresztą i personaliter nieżyczliwy to dla mnie człowiek. Pewnie on tam niejedno na
mnie do króla wypisuje, a jedno z dwojga z pewnością: albo żem słaby, albo żem niepewny.
Trzeba temu zapobiec. Listy moje królowi oddasz; gdyby się ciebie o klewańską potrzebę
wypytywał, powiesz, jak prawda, nic nie dodasz, nic nie ujmiesz. Możesz mu się przyznać,
że tych ludzi na śmierć skazałem, a tyś ich wyprosił. Nic ci się za to nie stanie,
owszem, może się szczerość podobać. Magnusa grafa wprost przed królem nie będziesz
oskarżał, boć to jego szwagier... Ale gdyby cię król, ot! tak mimochodem pytał, co tu
ludzie myślą, powiedz mu, że żałują, iż graf Magnus nie dość się hetmanowi wypłaca za
szczerą jego dla Szwedów przyjaźń; że sam książę (to jest ja) nad tym wielce boleje.
Gdyby pytał dalej, czy prawda, że mnie wszystkie wojska komputowe opuściły, powiesz, że
nieprawda, i za dowód przytoczysz siebie. Powiadaj się pułkownikiem, bo nim jesteś...
Mów, że to partyzanci pana Gosiewskiego pobuntowali wojsko, ale dodaj, że między nami
nieprzyjaźń śmiertelna. Mów, że gdyby graf Magnus przysłał mi armat niecoś i jazdy, dawno
byłbym już zgniótł owych konfederatów... że to jest ogólna opinia. Zresztą na wszystko
zważaj, dawaj ucho, co tam w pobliżu królewskiej osoby mówią, i donoś nie mnie, ale jeśli
się nadarzy okazja, księciu Bogusławowi do Prus. Można i przez elektorskich ludzi, jeśli
ich napotkasz. Ty podobno umiesz po niemiecku?
- Miałem towarzysza, szlachcica kurlandzkiego, niejakiego Zenda, którego mi laudańscy
ludzie usiekli. Od niegom się nieźle po niemiecku poduczył. W Inflantach też często
bywałem...
- To dobrze.
- A gdzie, wasza książęca mość, znajdę króla szwedzkiego?
- Tam go znajdziesz, gdzie będzie. Czasu wojny dziś może być tu, jutro tam. Jeśli trafisz
go pod Krakowem, to i lepiej, bo weźmiesz listy i do innych osób, które w tamtych
stronach rezydują.
- To jeszcze do innych pojadę?
- Tak jest. Musisz dotrzeć do pana marszałka koronnego Lubomirskiego, o którego bardzo mi
chodzi, aby do naszych zamysłów przystąpił. Możny to człek i w Małopolsce siła od niego
zależy. Gdyby on chciał szczerze stanąć przy Szwedach, tedyby Jan Kazimierz nie miał już
co robić w Rzeczypospolitej. Królowi szwedzkiemu tego nie ukrywaj, że ode mnie do niego
jedziesz, aby go dla Szwedów skaptować... Nie chwal się z tym wprost, ale się niby z
prędkości wygadaj. Okrutnie go to dla mnie zjedna. Dałby Bóg, żeby pan Lubomirski chciał
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional