lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 251

- Ale tam trzeba znacznie wystąpić, nie żałować!...
- Nic ja nie będę żałował!
Oblicze hetmana rozjaśniło się, bo rzeczywiście gotowizny nie miał, chociaż niedawno
Wilno zrabował, a przy tym chciwy był z natury. Prawdą było również i to, że intraty z
niezmierzonych jego dóbr, ciągnących się od Inflant po Kijów i od Smoleńska po Mazowsze,
przestały w istocie wpływać, a koszta na wojsko z każdym dniem rosły.
- To mi się podoba! - rzekł. - Ganchof zaraz by mi zaczął w skrzynie pukać, a tyś człek
inny. Słuchaj tedy, o co chodzi.
- Słucham pilnie.
- Naprzód pojedziesz na Podlasie. Periculosa to droga, bo tam są konfederaci, którzy z
obozu wyszli i przeciw mnie czynią. Jak im się wykręcisz, to twoja rzecz. Ów Jakub Kmicic
może by cię oszczędził, ale strzeż się Horotkiewicza, Źeromskiego, a zwłaszcza
Wołodyjowskiego z jego laudańską kompanią.
- Byłem ja już w ich ręku i nic mi się nie stało.
- To dobrze. Wstąpisz do Zabłudowa, gdzie siedzi Harasimowicz. Przykażesz mu, żeby co
można grosiwa z intrat, z podatków publicznych i skąd można ściągnął i mnie odesłał, ale
nie tu, jeno do Tylży, gdzie są już rzeczy moje. Co będzie mógł zastawić z dóbr albo z
inwentarzy, niech zastawi! Co będzie można wziąść od Źydów, niech weźmie... Po wtóre,
niech o konfederatach myśli, żeby ich jako pogubić. Ale to już nie twoja głowa, dam mu
własnoręczną instrukcję. Ty mu list oddaj i ruszaj zaraz do Tykocina, do księcia
Bogusława.
Tu hetman przerwał i począł oddychać głośno, bo dłuższe mówienie męczyło go bardzo.
Kmicic wpatrywał się w niego chciwie, bo mu się dusza wydzierała do odjazdu. I czuł, że
ta podróż, pełna spodziewanych przygód, będzie balsamem na jego wnętrzne zgryzoty.
Hetman po chwili tak mówić począł:
- Za głowę się biorę, dlaczego książę Bogusław siedzi jeszcze na Podlasiu?... Dla Boga!
może zgubić mnie i siebie. Pilnie uważaj na to, co mówię, bo chociaż oddasz mu moje
listy, trzeba, żebyś umiał żywym słowem je poprzeć i wytłumaczyć wszystko, co się napisać
nie da. Owóż wiedz o tym, że wczorajsze wieści były dobre, ale nie tak dobre, jakem
szlachcie powiedział, a nawet i nie tak dobre, jakem sam zrazu myślał. Szwedzi wprawdzie
górą: zajęli Wielkopolskę, Mazowsze, Warszawę, województwo sieradzkie poddało im się,
gonią Jana Kazimierza pod Kraków i Kraków oblegną, jak Bóg w niebie. Czarniecki ma go
bronić, ów świeżo wypieczony senator, ale muszę przyznać, żołnierz dobry. Kto może
przewidzieć, co się stanie?... Szwedzi wprawdzie umieją zdobywać fortece, a nie było
nawet czasu na wzmocnienie Krakowa. Wszelako ten pstry kasztelanik może się trzymać
miesiąc, dwa, trzy. Dzieją się czasem takie cuda, jako wszyscy pamiętamy pod Zbarażem...
Owóż, jeśli się będzie zacięcie trzymał, diabeł może wszystko na wspak obrócić. Ucz się
arkanów polityki. Wiedz tedy naprzód, że w Wiedniu nie będą chętnym okiem patrzeć na
rosnącą potęgę szwedzką i mogą pomoc dać... Tatarzy też, wiem to dobrze, skłonni są
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional