lektory on-line

Mały Książę - Antoine de Daint-Exupéry - Strona 26

tajemnicze promieniowanie piasku. Gdy byłem małym
chłopcem, mieszkałem w starym domu, do którego przywiązana
była legenda o ukrytym skarbie. Oczywiście nikt skarbu nie
znalazł, a może nawet nie szukał go. Lecz on rzucał czar na dom.
Mój dom ukrywał w sobie tajemnicę... - Tak - powiedziałem
Małemu Księciu - to, co upiększa dom czy gwiazdy, czy pustynie
jest niewidzialne. - Jestem zadowolony - powiedział - że zgadzasz
się z moim lisem. Ponieważ Mały Książę był senny, wziąłem go na
ręce i poszedłem dalej. Byłem wzruszony. Wydawało mi się, że
niosę kruchy skarb. Wydawało mi się nawet, że na Ziemi nie
istnieje nic bardziej nietrwałego. W świetle księżyca patrzyłem na
blade czoło, na zamknięte oczy, na pukle włosów poruszane
wiatrem i mówiłem sobie, że to, co widzę, jest tylko zewnętrzną
powłoką. Najważniejsze jest niewidoczne. Ponieważ półotwarte
wargi uśmiechały się leciutko, powiedziałem sobie jeszcze: To, co
mnie wzrusza najmocniej w tym małym śpiącym królewiczu, to
jego wierność dla kwiatu, to obraz róży, który świeci w nim jak
płomień lampy nawet podczas snu. I wydał mi się jeszcze
bardziej kruchy. Byle podmuch wiatru może zgasić lampę - trzeba
dobrze uważać. I tak idąc, o świcie odnalazłem studnię.
Rozdział 25: - Ludzie tłoczą się w pociągach - powiedział Mały
Książę - nie wiedząc, czego szukają. Dlatego są podnieceni i kręcą
się w kółko... - A potem dorzucił: - Nie warto... Studnia, którą
znaleźliśmy, nie przypominała zupełnie studni saharyjskich.
Studnie saharyjskie są po prostu dziurami wykopanymi w piasku.
Ta natomiast przypominała wiejską studnię. Lecz nigdzie nie było
wioski. Zdawało mi się, że śnię. - To zadziwiające - powiedziałem
do Małego Księcia - wszystko jest przygotowane: blok, lina i
wiadro... Zaśmiał się, chwycił linę, puścił blok w ruch. Blok jęknął,
zazgrzytał jak stara chorągiewka na dachu po długotrwałym
bezruchu. - Słuchaj, obudziliśmy studnię i ona śpiewa... Nie
chciałem, aby się męczył. - Pozwól mi, to za ciężkie dla ciebie.
Powoli wyciągałem wiadro aż do cembrowiny, Postawiłem je
równo. W uszach dźwięczał mi śpiew bloku, a w falującej jeszcze
wodzie widziałem drgające słońce. - Chcę napić się tej wody -
powiedział Mały Książę - daj mi... Zrozumiałem już, czego szukał.
Podniosłem wiadro do jego warg. Pił, mając oczy zamknięte. To
było tak piękne jak święto. To było czymś więcej niż
pożywieniem. Ta woda zrodzona była z marszu pod gwiazdami,
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, Alfabud, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie.

Valid XHTML 1.0 Transitional