lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 249

- Co chcesz, abym dla cię uczynił?
- Nie mogę tu dłużej żyć. Każdy dzień większa dla mnie męka. Nic tu po mnie w Kiejdanach.
Niech wasza książęca mość wymyśli mi jaką funkcję, niech mnie wyśle, gdzie chce.
Słyszałem, że pułki mają na Zołtareńkę ruszać. Pójdę z nimi.
- Rad by Zołtareńko pohałasował z nami, ale mu nijak do nas, bo tu już szwedzka
protekcja, a my też na niego bez Szwedów nie możemy... Graf Magnus okrutnie wolno się
posuwa i wiadomo dlaczego! Dlatego że mi nie ufa. Ale także ci to źle w Kiejdanach przy
naszym boku?
- Wasza książęca mość na mnie łaskaw, a przecie tak mi źle, iż i wypowiedzieć nie umiem.
Prawdę mówiąc, myślałem, że inaczej wszystko pójdzie...Myślałem, że będziem się bili, że
żyć będziemy w ogniu i w dymie, na kulbace dzień i noc. Do tego mnie Bóg stworzył. A tu
siedź, słuchaj rozpraw i dysput, gnij w bezczynności albo poluj na swoich, zamiast na
nieprzyjaciela... Nie mogę wytrzymać, po prostu nie mogę... Wolę sto razy śmierć, jak mi
Bóg miły! czysta męka!
- Wiem już, z czego ta desperacja pochodzi. Amory to, nic więcej! Gdy podstarzejesz,
będziesz się śmiał z tych mąk. Widziałem to wczoraj, żeście na siebie z tą dziewczyną
krzywi i coraz krzywsi.
- Nic mi do niej, a jej do mnie. Co było, to się i skończyło!
- A co to, ona wczoraj zachorowała?
- Tak jest.
Książę milczał przez chwilę.
- Radziłem ci już i jeszcze raz radzę - rzekł hetman -jeżeli ci o nią chodzi, to ją
bierz, z jej wolą lub bez woli. Każę wam ślub dać. Będzie trochę krzyku i płaczu... Nic
to! Po ślubie weźmiesz ją do swojej kwatery... i jeśli nazajutrz jeszcze będzie płakała,
toś ba- i -bardzo!
- Ja proszę waszej książęcej mości o jakąś funkcję wojskową, nie o ślub! - odrzekł
szorstko Kmicic.
- Tedy jej nie chcesz?
- Nie chcę. Ni ja jej, ni ona mnie! Choćby się też dusza we mnie podarła, nie będę jej o
nic prosił. Chciałbym jeno być jak najdalej, ażeby o wszystkim zapomnieć, póki mi się
rozum nie pomiesza. Tu nie ma nic do roboty, a bezczynność ze wszystkiego najgorsza, bo
zmartwienie człowieka trawi jako choroba. Niech wasza książęca mość przypomni sobie, jak
jej wczoraj jeszcze było ciężko, póki nowiny dobre nie przyszły... Tak mniej est dziś i
tak będzie. Co mam robić? Za głowę się ułapić, by jej gorzkie myśli nie rozerwały, i
siedzieć? Co tu wysiedzę? Bóg wie, co to za czasy, Bóg wie, co to za jakaś wojna, której
zrozumieć ani umysłem objąć nie mogę... od czego jeszcze ciężej. Ot, jak mi Bóg miły,
jeśli wasza książęca mość mnie jako nie użyjesz, tedy chyba ucieknę, watahę zbiorę i będę
bił...
- Kogo? - spytał książę.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional