lektory on-line

Krzyżacy - Strona 248

rycerzem pasował i ot, co ci przeze mnie posyła.
To rzekłszy, położyła przy nim pas i złote ostrogi. Zbyszkowi zapłonęły radością i
zdumieniem blade policzki, spojrzał na Danusię, potem na oznaki, a następnie przymknął
oczy i począł powtarzać:
- Jakże to mógł mnie rycerzem pasować?
A gdy w tej chwili weszła księżna, przypodniósł się nieco na ramionach i począł jej
dziękować a przepraszać miłościwą panią, że jej do nóg nie może paść, gdyż wraz odgadł,
że to za jej wstawiennictwem spotkało go takie szczęście. Lecz ona kazała mu zachować się
spokojnie i własnymi rękoma pomogła Danusi ułożyć znów jego głowę na wezgłowiu. Tymczasem
nadszedł książę, a z nim ksiądz Wyszoniek, Mrokota i kilku innych dworzan. Książę Janusz
z daleka dał znak ręką, by Zbyszko się nie ruszał, a następnie, siadłszy przy łożu, tak
przemówił:
- Wiecie! Nie ma to ludziom być dziwno, że za mężne a zacne uczynki jest zapłata, bo
jeśliby cnota miała ostać bez nagrody, tedy i nieprawości ludzkie chodziłyby po świecie
bez kary. A żeś ty żywota nie szczędził i z utratą zdrowia od srogiej żałoby nas bronił,
przeto pozwalamy ci pasem rycerskim się przepasać i we czci a sławie odtąd chadzać.
- Miłościwy panie - odrzekł Zbyszko - ja bym i dziesięciu żywotów nie żałował...
Lecz nie mógł nic więcej powiedzieć i ze wzruszenia, i dlatego, iż księżna położyła mu
rękę na ustach, gdyż ksiądz Wyszoniek nie pozwalał mu mówić. Książę zaś mówił dalej:
- Tak myślę, że powinności rycerskie znasz i że będziesz godnie one ozdoby nosił.
Zbawicielowi naszemu jako się patrzy masz służyć, a ze starostą piekielnym wojować.
Pomazańcowi ziemskiemu masz być wiemy, wojny niesłusznej unikać i niewinności w ucisku
bronić, w czym ci pomagaj Bóg i święta Jego Męko!
- Amen - rzekł ksiądz Wyszoniek.
Książę zaś wstał, przeżegnał Zbyszka i na odchodnym dodał:
- A jak wyzdrowiejesz, to prosto do Ciechanowa jedź, gdzie i Juranda sprowadzę.
Rozdział XXV
W trzy dni później przyjechała zapowiedziana niewiasta z hercyńskim balsamem, a z nią
razem przybył i kapitan łuczników ze Szczytna z listem podpisanym przez braci i
opatrzonym pieczęcią Danvelda, w którym Krzyżacy niebo i ziemię brali na świadków krzywd,
które ich na Mazowszu spotkały, i pod zagrożeniem pomsty Bożej wołali o karę za
zamordowanie "ukochanego towarzysza i gościa". Danveld podyktował do listu i skargę od
siebie, upominając się w słowach zarazem pokornych i groźnych o zapłatę za ciężkie
kalectwo i o wyrok śmierci na czeskiego pachołka. Książę przedarł list w oczach kapitana,
rzucił mu pod nogi i rzekł:
- Przysłał tu ich, krzyżackie macie, mistrz po to, aby mnie zjednali, a oni mnie do
gniewu przywiedli. Powiedzże im ode mnie, że sami gościa uśmiercili i pachołka chcieli
uśmiercić -o czym do mistrza napiszę i to też dodam, aby innych posłów wybierał, jeśli
chce, bym w razie wojny z królem krakowskim po żadnej stronie nie stanął.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional