lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 247

To mówiąc książę wziął z rąk pana Suchańca paczkę listów i począł pospiesznie łamać
pieczęć pierwszego z brzegu.
Obecni utkwili ciekawe oczy w jego twarzy i starali się odgadnąć z niej treść pisma.
Pierwszy list jednakże nie zwiastował widocznie nic pomyślnego, bo oblicze książęce
zaszło krwią i oczy zabłysły mu dzikim gniewem.
- Panowie bracia ! -rzekł hetman - książę Bogusław donosi m i, że ci, co woleli się
konfederować niż na nieprzyjaciela pod Wilno iść, teraz włości moje na Podlasiu pustoszą.
Łatwiejże po wsiach z babami wojować!.. Godni rycerze!... ani słowa!... Nic to! Nagroda
ich nie minie!...
Po czym wziął drugi list, ale zaledwie nań okiem rzucił, twarz rozjaśniła mu się
uśmiechem triumfu i radości.
- Województwo sieradzkie poddało się Szwedom! - zakrzyknął- i w ślad za Wielkopolską
przyjęło protekcję Karola Gustawa.
A po chwili znowu:
- Owóż ostatnia poczta! Dobra nasza, mości panowie! Jan Kazimierz pobit pod Widawą i
Źarnowem !... Wojsko go odstępuje! Sam on na Kraków się cofa, Szwedzi idą za nim. Pisze
mi brat, że i Kraków musi upaść.
- Cieszmy się, mości panowie! -rzekł dziwnym głosem pan Szczaniecki.
- Tak, cieszmy się! - powtórzył hetman nie zauważywszy tonu, jakim się Szczaniecki
odezwał.
I radość biła od całej osoby książęcej, twarz stała się w jednej chwili jakby młodszą,
oczy nabrały blasku; drżącymi ze szczęścia rękoma rozerwał pieczęć ostatniego listu,
spojrzał, rozpromienił się cały jak słońce i krzyknął:
- Warszawa wzięta!... Niech żyje Karol Gustaw!
Tu dopiero spostrzegł, że wrażenie, jakie owe wiadomości wywierają na obecnych, jest
zupełnie inne od tego, jakiego sam doznawał. Wszyscy bowiem siedzieli w milczeniu,
spoglądając niepewnym wzrokiem przed siebie. Niektórzy marszczyli brwi, inni pozakrywali
twarze rękoma. Nawet dworacy hetmańscy, nawet ludzie słabego ducha nie śmieli naśladować
radości książęcej na wieść, że Warszawa wzięta, że Kraków upaść musi i że województwa
jedno po drugim odstępują prawego pana i poddają się nieprzyjacielowi. Było przy tym coś
potwornego w tym zadowoleniu, z jakim naczelny wódz połowy wojsk Rzeczypospolitej i jeden
z najwyższych jej senatorów oznajmiał o jej klęskach. Książę zmiarkował, że trzeba
złagodzić wrażenie.
- Mości panowie - rzekł - pierwszy bym płakał razem z wami, gdyby szło o szkodę
Rzeczypospolitej, ale tu Rzeczpospolita szkody nie ponosi, jeno pana zmienia. Zamiast
niefortunnego Jana Kazimierza będzie miała wojownika wielkiego i szczęśliwego. Widzę już
wszystkie wojny ukończone i nieprzyjaciół pobitych.
- Ma wasza książęca mość rację! - odrzekł Szczaniecki. - Kubek w kubek to samo powiadali
Radziejowski i Opaliński pod Ujściem. Cieszmy się, mości panowie! Na pohybel Janowi
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional