lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 243

ze Szwecją została ogłoszona. Tam marszałek usadził wedle godności zaproszonych,
wymieniając każdego z imienia i urzędu. Ale widać, że rozkazy książęce były i pod tym
względem naprzód wydane, gdyż Kmicicowi dostało się miejsce między miecznikiem rosieńskim
a panną Aleksandrą.
W obojgu aż zadrgały serca, gdy usłyszeli swe nazwiska razem wymienione, i oboje zawahali
się w pierwszej chwili: lecz przyszło im zapewne na myśl, że opierać się byłoby to samo,
co ściągać na się oczy wszystkich obecnych, więc siedli obok siebie. Było im źle i
ciężko. Pan Andrzej postanowił sobie być obojętnym, jakoby siedziała koło niego obca
osoba. Wkrótce jednak zrozumiał, że ani on nie potrafi być tak obojętnym, ani ta sąsiadka
nie jest tak obcą, aby mogli zacząć z sobą zwyczajną rozmowę. Owszem, oboje to
zmiarkowali, że w tym tłumie osób i najrozmaitszych uczuć, spraw, namiętności on myśli
tylko o niej, ona o nim, i właśnie dlatego tak im trudno. Bo oboje nie chcieli i nie
mogli wypowiedzieć szczerze, jasno i otwarcie wszystkiego, co im leżało na sercu. Mieli
za sobą przeszłość, ale nie mieli przyszłości. Dawne uczucia, ufność, znajomość nawet,
wszystko było potargane. Nie było nic pomiędzy nimi wspólnego oprócz uczucia zawodu i
żalu. Gdyby i to ostatnie ogniwo pękło, byliby właśnie swobodniejsi; lecz czas tylko mógł
przynieść zapomnienie, obecnie było na to za
wcześnie.
Kmicicowi tak było źle, że prawie mękę cierpiał, a jednak za nic w świecie nie byłby
odstąpił tego miejsca, które mu marszałek wyznaczył. Uchem łowił szelest jej sukni,
baczył, udając, że nie baczy, na każdy jej ruch; odczuwał ciepło bijące od niej i
wszystko to razem sprawiało mu jakąś bolesną rozkosz.
Po chwili poznał, że i ona równie jest czujna, choć niby na niego nie zważa. Porwała go
nieprzezwyciężona chęć spojrzenia na nią, więc zaczął strzyc ukośnie oczyma, póki nie
ujrzał jasnego czoła, oczu nakrytych ciemnymi rzęsami i białej, nie pomalowanej barwiczką
jak u innych pań twarzy.
Było zawsze w tej twarzy coś tak dla niego pociągającego, że aż serce w biednym kawalerze
zadrgało z żalu i bólu. ?Źeby zaś taka zawziętość w tak anielskiej urodzie mieścić się
mogła!" - pomyślał sobie. Lecz uraza była zbyt głęboka, więc wkrótce dodał w duszy: ?Nic
mi po tobie, niech cię inny bierze!"
I nagle poczuł, że gdyby ów jakiś ?inny" spróbował tylko skorzystać z jego pozwolenia, to
by go na sieczkę posiekał. Na samą myśl o tym chwycił go gniew straszny. Uspokoił się
dopiero, gdy sobie przypomniał, że to przecie on sam, nie kto inny przy niej siedzi, .i
że nikt, przynajmniej w tej chwili, o nią nie zabiega.
?Tedy jeszcze raz na nią spojrzę, a potem się w drugą stronę zwrócę"- pomyślał.
I znów począł strzyc ku niej z ukosa, ale właśnie w tej chwili ona uczyniła toż samo, i
oboje spuścili co prędzej oczy, upokorzeni ogromnie, jakoby na grzechu złapani.
Panna Aleksandra toczyła również walkę z sobą. Ze wszystkiego, co zaszło, z postępowania
Kmicica w Billewiczach, ze słów Zagłoby i Skrzetuskiego, poznała, że Kmicic błądził, ale
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional