lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 231

jedną i drugą, wyciągając przed sobą w ciemnościach ręce; nagle w głowie jej się
zakręciło, w piersiach tchu zbrakło i padła jak martwa na podłogę.
A między zgromadzonymi w pierwszej izbie głuche przez czas jakiś panowało milczenie;
przerwał je na koniec miecznik rosieński:
- Zali już nie ma dla niego miłosierdzia? - spytał.
- Źal mi go -odparł Zagłoba - bo rezolutnie szedł na śmierć!
Na to M i rski :
- On kilkunastu towarzystwa spod mojej chorągwi rozstrzelał, prócz tych, których wstępnym
bojem położył.
- I z mojej! - rzekł Stankiewicz. - A Niewiarowskiego ludzi w pień podobno wyciął.
- Musiał mieć rozkazy Radziwiłła - rzekł pan Zagłoba.
- Mości panowie, pomstę Radziwiłła na moją głowę ściągniecie!-zauważył miecznik.
- Waszmość musisz uciekać. My jedziem na Podlasie, bo tam się chorągwie przeciw zdrajcom
podniosły, a waćpaństwo zabierajcie się zaraz z nami. Nie ma innej rady. Możecie się do
Białowieży schronić, gdzie krewny pana Skrzetuskiego, łowczy dworski, przesiaduje. Tam
was nikt nie znajdzie.
- Ale substancja moja przepadnie.
- To Rzeczpospolita waćpanu wróci.
- Panie Michale -rzekł nagle Zagłoba - skoczę obaczyć, czy nie ma przy tym nieszczęśniku
jakich rozkazów hetmańskich? Pamiętacie, com przy Rochu Kowalskim znalazł?
- Siadaj waść na koń. Jeszcze czas, bo później się papiery okrwawią. Kazałem go umyślnie
za wieś wyprowadzić, by się tu panna huku muszkietów nie przelękła, jako że niewiasty
bywają czułe i płochliwe.
Zagłoba wyszedł i po chwili rozległ się tętent konia, na którym odjeżdżał, zaś pan
Wołodyjowski zwrócił się do miecznika:
- A co robi krewna waćpana?
- Modli się pewnie za tę duszę, która przed sąd boski idzie...
- Niech mu Bóg da wieczne odpocznienie! - rzekł Jan Skrzetuski .- Gdyby nie dobrowolna
jego przy Radziwille służba, pierwszy bym za nim przemówił, aleć on, jeśli nie chciał
przy ojczyźnie stanąć, to przynajmniej mógł duszy Radziwiłłowi nie zaprzedawać.
- Tak jest! - rzekł Wołodyjowski.
- Winien on i zasłużył na to, co go spotkało! - rzekł Stanisław Skrzetuski - ale
wolałbym, żeby na jego miejscu był Radziwiłł albo Opaliński!... och, Opaliński! !
- Jak dalece winien, to w tym macie waćpanowie najlepszy dowód - wtrącił Oskierko - że ta
panna, której był narzeczonym, słowa dla niego nie znalazła. Uważałem ci ja dobrze, iż w
męce była, ale milczała, bo jak tu za zdrajcą się ujmować?!
- A miłowała go niegdyś szczerze, wiem o tym! - rzekł miecznik.- Pozwólcie waćpaństwo, że
pójdę obaczyć, co się tam z nią dzieje, boć to dla niewiasty ciężki termin.
- A szykuj się waćpan do drogi! - zawołał mały rycerz - bo my, jeno koniom wytchniemy,
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional