lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 228

Kmicic odetchnął, bo ze słów i głosu poznał, że pan miecznik poczyna się chwiać w uporze.
- Mości dobrodzieju! - rzekł prawie wesoło. - Między sąsiadami przymus częstokroć w
afektach initium bierze. A gdy waszmość miłemu gościowi koła u skarbniczka każesz
zdejmować i wasąg w spichrzu zamykasz, zali to nie przymus? A gdy mu pić każesz, choć mu
już nosem wino ucieka, zali to nie przymus? A tu wiedz waszmość, że choćby mi przyszło
cię związać i między dragonami związanego wieźć do Kiejdan, to jeszcze będzie dla twego
dobra... Pomyśl jeno: zbuntowani żołnierze się włóczą i bezprawia czynią, chłopstwo się
kupi, szwedzkie wojska się zbliżają, a waść mniemasz, że w tym ukropie uchronisz się od
przygody, że cię dziś lub jutro jedni albo drudzy nie zajadą, nie zrabują, nie spalą, na
majętności i na osobę waściną się nie targną?... A cóż to, Billewicze - forteca? Obronisz
się w nich? Czego tedy książę chce dla waszmości? Bezpieczeństwa, bo w jednych Kiejdanach
nic ci nie grozi, a tu stanie załoga książęca, która będzie substancji waścinej strzegła
jak oka w głowie od wszelkiej swawoli żołnierskiej, i jeżeli jedne widły zginą, to mi
waść zasekwestruj całą fortunę.
Miecznik począł chodzić po komnacie.
- Mogęż ja ufać słowu waszmości?
- Jako Zawiszy! -odparł Kmicic.
W tej chwili panna Aleksandra weszła do komnaty. Kmicic zbliżył się szybko ku niej; lecz
nagle wspomniał, co zaszło w Kiejdanach, i jej twarz zimna przykuła go na miejscu, więc
skłonił się w milczeniu z daleka.
Miecznik stanął przed nią.
- Mamy jechać do Kiejdan! - rzekł.
- A to po co? -spytała.
- Bo książę hetman prosi...
- Bardzo uprzejmie!... po sąsiedzku!... - dodał Kmicic.
- Tak! Bardzo uprzejmie - rzekł z pewną goryczą pan miecznik - ale jeżeli nie pojedziem
dobrowolnie, to ten kawaler ma rozkaz dragonami nas otoczyć i siłą wziąć.
- Niechże Bóg broni, aby do tego przyszło! - rzekł Kmicic.
- Nie mówiłamże stryjowi - rzekła panna Aleksandra - uciekajmy jak najdalej, bo nas tu
nie zostawią w spokoju... Ot, i sprawdziło się!
- Cóż robić? cóż robić? na gwałt nie masz lekarstwa ! - zawołał miecznik.
- Tak jest - rzekła panna - ale my do tego haniebnego domu nie powinniśmy dobrowolnie
jechać. Niechże nas zbójcy biorą, wiążą i wiozą... Nie my jedni będziem cierpieli
prześladowanie, nie nas jednych pomsta zdrajców dosięgnie; ale niech wiedzą, że wolimy
śmierć niż hańbę.
Tu zwróciła się z wyrazem najwyższej pogardy do Kmicica.
- Zwiążże nas, panie oficerze czy panie kacie, i przy koniach poprowadź, bo inaczej nie
pojedziem!
Krew uderzyła do twarzy Kmicica; zdawało się przez chwilę, że wybuchnie straszliwym
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional