lektory on-line

Krzyżacy - Strona 227

- A ówże straszny rycerz jeno za młodą małżonkę pomsty szuka, zabitą przez was czasu
pokoju?
- Kto przeciw Krzyżakowi rękę podnosi, synem ciemności jest.
Zadumał się, usłyszawszy to, pan de Lorche, ale nie miał już czasu Danveldowi
odpowiedzieć, gdyż wyjechali na obszerną, zaśnieżonym szuwarem pokrytą polankę, na której
książę zsiadł z konia, a za nim poczęli zsiadać i inni.
Rozdział XXI
Biegli leśnicy poczęli pod wodzą wielkiego łowczego rozstawiać myśliwych długim rzędem na
skraju polany, tak aby będąc sami w ukryciu, mieli przed sobą pustą przestrzeń,
ułatwiającą strzały z kusz i łuków. Dwa krótsze boki polany obstawione były sieciami, za
którymi taili się borowi "nawrotnicy", których obowiązkiem było nawracać zwierza ku
strzelcom lub jeśli, nie dając się spłoszyć, zaplątywał się w sieciach, dobijać go
oszczepami. Nieprzeliczone gromady Kurpiów, umiejętnie rozstawione w tak zwaną otokę,
miały pędzić wszelkie żywe stworzenie z głębin leśnych na polanę. Za strzelcami znów
znajdowała się sieć, rozpięta w tym celu, by zwierz, który zdoła przedrzeć się przez ich
szereg, został nią powstrzymany i w jej skrętach dobity.
Książę stanął w pośrodku szeregu w lekkim zagłębieniu, które biegło przez całą szerokość
polany. Główny łowczy, Mrokota z Mocarzewa, wybrał mu to stanowisko, wiedząc, że tym
właśnie wgłębieniem będzie pomykał przed otoką najgrubszy zwierz z puszczy. Sam książę
miał w ręku kuszę, tuż pod bokiem pana stał oparty o drzewo ciężki oszczep, a nieco z
tyłu trzymali się dwaj "brońcy" z toporami na ramionach, ogromni, do pni leśnych podobni,
którzy prócz toporów mieli jeszcze gotowe napięte kusze dla podania księciu w razie
potrzeby. Księżna i Jurandówna nie zsiadały z koni, albowiem nie zezwalał na to nigdy
książę ze względu na niebezpieczeństwo od turów i żubrów przed których wściekłością
łatwiej się było w razie wypadku chronić konno niż pieszo. De Lorche, lubo wezwany przez
księcia, aby zajął miejsce po prawej jego stronie, prosił, aby mu wolno było zostać dla
obrony dam na koniu, i stał opodal księżny do długiego gwoździa podobny, z rycerską
kopią, z której podrwiwali z cicha pod wąsem Mazurowie jako z broni mało na łowach
przydatnej. Natomiast Zbyszko wbił oszczep w śnieg, kuszę przekręcił na plecy i stojąc
przy koniu Danusi, podnosił ku niej głowę, chwilami szeptał do niej, a chwilami obejmował
jej nogi i całował kolana, albowiem wcale się już przed ludźmi ze swoją miłością nie
krył. Uspokoił się dopiero wówczas, gdy Mrokota z Mocarzewa, który w puszczy ośmielał się
i na samego księcia burczeć, nakazał mu groźnie milczenie.
Tymczasem daleko, daleko w głębi puszczy ozwały się rogi kurpieskie, którym z polany
odpowiedział krótko wrzaskliwy głos krzywuły -po czym nastała cisza zupełna. Ledwie
niekiedy zaskrzeczała sójka w wierzchołkach sosen, niekiedy zakrakali jak kruki ludzie z
otoki. Myśliwi wytężyli oczy na białą, pustą przestrzeń, na której wiatr poruszał
oszronionym sitowiem i bezlistny-mi krzami wikliny - każdy czekał z niecierpliwością,
jaki też pierwszy zwierz pojawi się na śniegu - w ogóle zaś wróżono sobie łowy obfite i
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional