lektory on-line

Quo vadis - Henryk Sienkiewicz - Strona 225

pozbawiła go wiadomość, że ta najdroższa mu w świecie głowa jest blisko i że za chwilę ją ujrzy.
Ogarnęło go nagle osłabienie tak wielkie, że osunął się do nóg Apostoła i objąwszy jego kolana
pozostał tak, nie mogąc słowa przemówić.
Apostoł zaś broniąc się od podzięki i czci rzekł:
— Nie mnie, nie mnie, lecz Chrystusowi!
— Co za walne bóstwo! — ozwał się z tyłu głos Chilona. — Ale nie wiem, co mam czynić z mułami,
które tu czekają opodal.
— Wstań i pójdź ze mną — rzekł Piotr biorąc za rękę młodego człowieka.
Winicjusz wstał. Przy świetle łuny widać było łzy ściekające mu po pobladłej ze wzruszenia twarzy.
Usta trzęsły się mu, jakby się modlił.
— Pójdźmy — rzekł.
Lecz Chilon znów powtórzył:
— Panie, co mam robić z mułami, które czekają? Może by ten godny prorok wolał jechać niż iść.
Winicjusz sam nie wiedział, co odpowiedzieć, lecz usłyszawszy od Piotra, że chata kopacza leży tuż,
odrzekł:
— Odprowadź muły do Makryna.
— Wybacz, panie, że ci przypomnę dom w Amerioli. Wobec tego okropnego pożaru łatwo
zapomnieć o rzeczy tak drobnej.
— Dostaniesz go.
— O wnuku Numy Pompiliusza, byłem zawsze pewny, ale teraz, gdy obietnicę usłyszał i ten
wielkoduszny Apostoł, nie przypominam ci nawet tego, że przyrzekłeś mi i winnicę. Pax vobiscum.
Ja cię odnajdę, panie. Pax vobiscum.
Oni zaś odpowiedzieli:
— I z tobą.
Po czym zawrócili obaj na prawo ku wzgórzom. Po drodze Winicjusz rzekł:
— Panie! Obmyj mnie wodą chrztu, abym mógł się nazwać prawdziwym wyznawcą Chrystusa, gdyż
miłuję Go ze wszystkich sił duszy mojej. Obmyj mnie prędko, bom w sercu już gotów. I co mi
przykaże, to uczynię, ale ty mi powiedz, co bym mógł nadto uczynić.
— Miłuj ludzi jak braci swoich — odpowiedział Apostoł — bo tylko miłością możesz Mu służyć.
— Tak! Ja to już rozumiem i czuję. Dzieckiem będąc wierzyłem w bogów rzymskich, alem ich nie
kochał, a tego Jedynego kocham, tak, że oddałbym za Niego z radością życie.
I począł patrzeć w niebo, powtarzając z uniesieniem:
— Bo On jeden jest! Bo On jeden dobry i miłosierny! Więc niechby nie tylko ginęło to miasto, ale
świat cały, Jemu jednemu będę świadczył i Jego wyznawał!
— A On będzie błogosławił tobie i twemu domowi — zakończył Apostoł.
Tymczasem skręcili w inny wąwóz, na którego końcu widać było mdłe światełko. Piotr ukazał na nie
ręką i rzekł:
— Oto chata kopacza, który dał nam schronienie, gdy wróciwszy z chorym Linusem z Ostrianum, nie
mogliśmy się przedostać na Zatybrze.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, Alfabud, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie.

Valid XHTML 1.0 Transitional