lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 205

stron pola. Lecz widocznie chcieli naprzód paktować, bo poczęli machać chorągwią i
krzyczeć:
- Stój ! stój !
- Naprzód! stępą! - zakrzyknął pan Roch.
- Poddaj się! -wołano z drogi.
- Ognia! -zakomenderował w odpowiedzi Kowalski.
Zapadło głuche milczenie: ani jeden dragon nie wystrzelił.
Pan Roch oniemiał również na chwilę; następnie rzucił się jakby wściekły na własnych
dragonów.
- Ognia, psiawiary! -ryknął straszliwym głosem i jednym zamachem pięści zwalił z konia
najbliższego żołnierza.
Inni poczęli się cofać przed wściekłością męża, ale żaden nie usłuchał komendy. Nagle
rozsypali się, jak spłoszone stado kuropatw, w mgnieniu oka.
- Tych żołnierzy kazałbym jednak rozstrzelać! - mruknął Mirski.
Tymczasem Kowalski, widząc, że właśni ludzie opuścili go, zwrócił konia ku atakującym
szeregom.
- Tam mi śmierć! - zakrzyknął okropnym głosem.
I skoczył ku nim jak piorun.
Ale nim przebiegł połowę drogi, w szeregach Zagłoby huknął wystrzał z garłacza; siekańce
zaszumiały na gościńcu, koń pana Rocha zarył nozdrzami w kurzawę i padł przywalając
jeźdźca.
W tej samej chwili jakiś żołnierz z chorągwi Wołodyjowskiego wysunął się błyskawicą
naprzód i ucapił za kark podnoszącego się z ziemi oficera.
- To Józwa Butrym ! - zawołał Wołodyjowski. - Józwa Beznogi !
Pan Roch chwycił z kolei Józwę za połę i poła została mu w ręku ; po czym jęli się wodzić
jak dwa sczepione jastrzębie, bo obadwaj olbrzymią obdarzeni byli siłą. Strzemię
Butrymowi pękło, a sam zleciał na ziemię i przewrócił się, ale pana Rocha nie puścił, i
obaj utworzyli jakoby jedną kulę, która przewracała się na gościńcu.
Nadbiegli inni. Ze dwadzieścia rąk chwyciło pana Kowalskiego, który targał się i szarpał
jak niedźwiedź w matni; rzucał ludźmi jak odyniec psami, podnosił się znów i nie dawał za
wygraną. Chciał zginąć, a tymczasem naokół słyszał dziesiątki głosów powtarzających
słowa: ?Źywcem! żywcem !"
Wreszcie siły go opuściły i omdlał.
Tymczasem pan Zagłoba już był przy wozie, a raczej na wozie, i chwytał w objęcia
Skrzetuskich, małego rycerza, pana Mirskiego, pana Stankiewicza i Oskierkę, przy czym
wołał zdyszanym głosem :
- Ha! przydał się na coś Zagłoba! Damy teraz Radziwiłłowi dzięgielu!
Mości panowie, wolni jesteśmy i ludzi mamy! Zaraz ruszymy dobra mu pustoszyć! A co! udał
się fortel?... Nie tym, to innym sposobem byłbym się wydostał i waćpanów także!...
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional