lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 203

więźniami w dalszą drogę, skręcając z Szawel na wschód przez Johaniszkiele i Poswót ku
Birżom, aby dostać się na prosty gościniec idący z Upity i Poniewieża.
- Jeśli pan Zagłoba przyjdzie nam na ratunek - rzekł o świtaniu Wołodyjowski -to na tym
gościńcu najłacniej mu będzie drogę zastąpić, bo z Upity
już mógł nadążyć.
- Może on tam gdzie czyha ! - rzekł Stanisław Skrzetuski.
- Miałem nadzieję, pókim Szwedów nie zobaczył - odpowiedział Stankiewicz - ale teraz już
mi się wydaje, że nie masz dla nas rady...
- Głowa Zagłoby w tym, żeby ich ominąć albo okpić, a on to potrafi.
- Jeno że kraju nie zna...
- Ale ludzie laudańscy znają, bo pieńkę i wańczos, i smołę aż do Rygi wożą, a w mojej
chorągwi takich nie brak.
- Muszą już Szwedzi koło Birż wszystkie miasteczka zajmować.
- Piękni żołnierze - ci, którycheśmy w Szawlach widzieli, trzeba przyznać -mówił mały
rycerz - chłop w chłopa na schwał!... Uważaliście przy tym, jakie konie mają spasłe?
- To inflanckie konie, nader silne - rzekł Mirski. - I nasze towarzystwo husarskie i
pancerne w Inflanciech szuka koni, bo to u nas szkapiny drobne.
- Gadaj mi waść o szwedzkiej piechocie! -wtrącił Stankiewicz. -Jazda, choć wspaniałą
czyni postać, mniej cnotliwa. Bywało, że jak nasza chorągiew, a zwłaszcza z poważnego
znaku, runie na tych rajtarów, to i dwóch pacierzy nie wytrzymają.
- Waszmościowie jużeście ich kosztowali za dawnych czasów - odrzekł mały rycerz- a ja
jeno muszę ślinę łykać. To mówię waćpaństwu, gdym ich teraz w Szawlach ujrzał i te ich
żółte brody jako kądziele, aż mi mrówki zaczęły po palcach chodzić. Ej, radaż by dusza do
raju, a tu siedź na wozie i zdychaj!...
Pułkownicy umilkli, ale widocznie nie sam tylko pan Wołodyjowski płonął tak przyjaznymi
dla Szwedów uczuciami, bo wkrótce uszu więźniów doszła następująca rozmowa dragonów
otaczających wóz:
- Widzieliście tych psiawiarów pogańskich? - mówił jeden żołnierz-mieliśmy się z nimi
bić, a teraz będziem im konie czyścili...
- Źeby to najjaśniejsze pioruny zatrzasły! - mruknął drugi dragon.
- Cicho bądź! będzie cię Szwed miotłą po łbie w stajni moresu uczył!
- Albo ja jego.
- Głupiś! Nie tacy jak ty chcieli się na nich porwać, i masz, co się stało!
- Największych rycerzy im odwozimy jakoby psu w gardło. Będą się nad nimi, żydowskie ich
macie, znęcać.
- Bez Źyda się z takim szołdrą nie rozmówisz. Toż i komendant zaraz w Szawlach po Źyda
musiał posłać.
- Źeby ich mór pobił!
Tu pierwszy żołnierz zniżył nieco głos i pytał:
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional