lektory on-line

Krzyżacy - Strona 21

gdyż w tej chwili ozwały się dzwony i dzwonki, trębacze zadęli przy drzwiach kościelnych
na cześć księżny w donośne trąby, inni uderzyli w ogromne kotły, wykute z miedzi
czerwonej i obciągnięte skórą, dającą huczny rozgłos. Na księżnę, która nie urodziła się
w kraju chrześcijańskim, każdy kościół silne dotychczas czynił wrażenie, ów zaś.
tyniecki, sprawiał tym większe, że pod względem wspaniałości mało innych mogło się z nim
porównać. Mrok napełniał głębię świątyni, tylko przy wielkim ołtarzu drgały pasemka
świateł rozmaitych, pomieszane z blaskiem świec rozjaśniających złocenia i rzeźby.
Zakonnik przybrany w ornat wyszedł ze mszą, skłonił się księżnie - i rozpoczął ofiarę.
Wnet wzniosły się dymy wonne a obfite, które przesłoniwszy księdza i ołtarz, szły w
spokojnych kłębach ku górze, powiększając tajemniczą uroczystość kościoła. Anna Danuta
pochyliła w tył głowę i rozłożywszy ręce na wysokości twarzy, poczęła się modlić
żarliwie. Lecz gdy ozwały się rzadkie jeszcze wówczas po kościołach organy i poczęły to
potrząsać całą nawą grzmotem wspaniałym, to wypełniać ją anielskimi głosami, to zasypywać
jakoby pieśnią słowiczą, wówczas oczy księżny wzniosły się do góry, na twarzy jej obok
pobożności i lęku odmalowała się rozkosz bez granic - i patrzącemu na nią zdawać się
mogło, że to jakowaś Błogosławiona, która w cudownym widzeniu ogląda niebo otwarte.
Tak to modliła się urodzona w pogaństwie córka Kiejstuta, która choć w życiu codziennym
równie jak i wszyscy ludzie tych czasów po przyjacielsku i poufale wspominała imię Boże,
jednakże w domu Pana z dziecinną bojaźnią i pokorą wznosiła oczy ku tajemniczej i
niezmierzonej potędze.
A tak samo pobożnie, choć z mniejszym lękiem, modlił się cały dwór. Zbyszko klęczał przed
stallami wśród Mazurów, bo tylko dwórki weszły z księżną za stalle, i polecał się opiece
boskiej. Chwilami spoglądał na Danusię, która siedziała z przymkniętymi oczyma koło
księżny - i myślał, że warto było wprawdzie zostać rycerzem takiej dzieweczki, ale że też
nie lada rzecz jej obiecał. Więc teraz, gdy piwo i wino, które w gospodzie wypił,
wywietrzało mu z głowy, zatroskał się niemało, jakim sposobem ją wypełni. Wojny nie było.
Wśród nadgranicznego mętu łatwo było wprawdzie natknąć się na jakiego zbrojnego Niemca i
albo jemu kości pokołatać, albo samemu głową nałożyć. Tak to on i mówił Maćkowi. "Jeno -
myślał - nie byle Niemiec nosi pawi lub strusi czub na hełmie". Z gości krzyżackich chyba
jacy grafowie, a z samych Krzyżaków chyba komtur - i to nie każdy. Jeśli wojny nie
będzie, to lata mogą upłynąć, nim on swoje trzy grzebienie dostanie, bo i to jeszcze
przyszło mu do głowy, że nie będąc dotąd pasowany, może tylko niepasowanych na pojedynkę
w bój wyzywać. Spodziewał się wprawdzie, że pas rycerski otrzyma z rąk królewskich w
czasie gonitw, które zapowiadano na chrzciny, bo na to dawno zarobił, ale potem co?
Pojedzie do Juranda ze Spychowa, będzie mu pomagał, natłucze knechtów, ile się da - i na
tym koniec. Knechci krzyżaccy to nie rycerze z pawimi piórami na głowach.
Więc w tym utrapieniu i niepewności, widząc, że bez szczególnej łaski Bożej niewiele
wskórać potrafi, począł się modlić:
Daj, Jezu, wojnę z Krzyżaki i z Niemcami, którzy są nieprzyjaciółmi Królestwa tego i
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional