lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 20

ma!
- Padłas! -zawołał nagle Źmudzin, któremu znów się coś w żarnach popsuło.
- A nie pójdziesz, ty kudłaty, ze swoimi wymysłami! Dajże już spokój, bo się i dosłyszeć
nie można!... Tak, tak! trudno lepszego niż pan Kmicic na całym świecie znaleźć! Pewnie i
w Kiejdanach takiego nie ma!
- Taki to się i przyśni!
- Niechby się choć przyśnił...
W taki to sposób rozprawiały ze sobą szlachcianki w czeladnej. Tymczasem nakrywano co
duchu w izbie stołowej, a w gościnnej siedziała panna Aleksandra sam na sam z Kmicicem,
bo ciotka Kulwiecówna poszła krzątać się wedle wieczerzy.
Pan Andrzej nie zdejmował wzroku z Oleńki i oczy iskrzyły mu się coraz bardziej, na
koniec rzekł:
- Są ludzie, którym majętność nad wszystko milsza, inni za zdobyczą na wojnie gonią, inni
się w koniach kochają, ale ja bym waćpanny za żadne skarby nie oddał! Dalibóg, im więcej
patrzę, tym większa ochota do żeniaczki, żeby choć i jutro! Już tę brew to chyba waćpanna
korkiem przypalonym malujesz?
- Słyszałam, że tak płoche czynią, ale jam nie taka.
- A oczy jakoby z nieba! Od konfuzji słów mnie brakuje.
- Nie bardzoś waćpan skonfundowany, gdy tak obcesem na mnie nastajesz, aż mnie i dziwno.
- To też obyczaj nasz smoleński: do niewiast czy w ogień śmiało iść. Musisz, królowo, do
tego przywyknąć, bo tak zawsze będzie.
- Musisz waćpan.odwyknąć, bo nie może tak być.
- Może się i poddam, niech mnie usieką! Wierz, waćpanna, nie wierz, a rad bym ci nieba
przychylić! Dla ciebie, mój królu, gotówem się i obyczajów innych uczyć, bo wiem to do
siebie, żem żołnierz prostak i w obozie więcej bywałem niźli na pokojach dworskich.
- Ejże, nic to nie szkodzi, bo i mój dziaduś żołnierzem był, ale dziękuję za dobrą chęć!
- odrzekła Oleńka i oczy jej spojrzały tak słodko na pana Andrzeja, że mu od razu serce
jak wosk stopniało i odrzekł:
- Waćpanna mnie na nitce będziesz wodzić!
- Oj, niepodobny waćpan do takich, których na nitce wodzą! Najtrudniej to z
niestatecznymi.
Kmicic ukazał białe, jakoby wilcze, zęby w uśmiechu.
- Jak to? - rzekł -małoż to ojcowie nałamali na mnie rózeg w konwencie, abym do statku
przyszedł i różne piękne maksymy spamiętał, przewodniczki żywota...
- A którążeś najlepiej spamiętał?
- Kiedy kochasz, padaj do nóg" - ot tak!
To rzekłszy pan Kmicic już był na kolanach, panienka zaś wołała chowając nogi pod stołek:
- Dla Boga! tego w konwencie nie uczyli! Daj waćpan spokój, bo się rozgniewam... i ciotka
zaraz przyjdzie...
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional