lektory on-line

Krzyżacy - Strona 186

Zbyszko podziwiał wielce cały orszak, szczególnie zaś Jagienkę, wyglądającą jak obrazek,
i opata, który w czerwieni i z olbrzymimi rękawami u sukni wydawał mu się jak jaki
podróżujący książę. Najskromniej ze wszystkich przybrany był sam Zych, który dbał o
okazałość dla innych, dla siebie zaś tylko o wesołość i śpiewanie.
Zrównawszy się, jechali w szeregu: opat, Jagienka, Zbyszko i Zych. Opat z początku kazał
śpiewać nabożne pieśni swoim szpylmanom - później atoli, mając ich dosyć, począł
rozmawiać ze Zbyszkiem, który z uśmiechem spoglądał na jego potężny kord, nie mniejszy od
dwuręcznych niemieckich brzeszczotów.
- Widzę - rzekł z powagą - że cudujesz się nad moim mieczem; wiedz przeto, że synody
zezwalają duchownym na miecze, a nawet na balisty i katapulty w podróży - my zasie
jesteśmy w podróży. Wreszcie gdy Ojciec Święty mieczów i czerwonych szat księżom
zabraniał, to pewnikiem myślał o ludziach niskiego stanu, ślachcica bowiem Bóg stworzył
do broni, i kto by mu chciał ją odjąć, ten by się odwiecznym Jego wyrokom przeciwiał.
- Widziałem księcia mazowieckiego Henryka, który się w szrankach potykał - odrzekł
Zbyszko.
- Nie to mu się też gani, że się potykał - odpowiedział, podnosząc w górę palec, opat -
ale to, że się ożenił, i do tego nieszczęśliwie, albowiem fornicariam i bibulam wziął
mulierem, która, jak mówią, Bacchum od młodości adorabat, a do tego i adultera była, z
czego też nic dobrego wypaść nie mogło.
Tu aż zatrzymał konia i począł nauczać z większą jeszcze powagą:
- Kto-li bo masz się żenić, czyli uxorem wybierać, masz baczyć, aby była bogobojna,
dobrych obyczajów, gospodarna i ochędożna, co wszystko, oprócz Ojców Kościoła, jeszcze ci
i pewien pogański mędrzec imieniem Seneka poleca. A jakoż uznasz, iżeś dobrze utrafił,
jeśli nie znasz gniazda, z którego towarzyszkę dozgonną wybierasz? Albowiem inny mędrzec
Pański powiada: Pomus non cadit absque arbore... Jaki wół, taka i skóra, jaka mać, taka i
córa... Z czego bierz, grzeszny człowiecze, tę naukę, abyś nie w dalekości, ale w pobliżu
żony szukał, bo jeśli złą i fryjowną dostaniesz, nieraz na nią zapłaczesz, jako płakał
oto filozof, gdy mu swarliwa niewiasta aquam sordidam na głowę w gniewie wylała.
- In saecula saeculorum, amen! - zagrzmieli jednym głosem wędrowni klerycy, którzy,
odpowiadając tak zawsze opatowi, nie bardzo baczyli, czy odpowiadają do sensu.
Wszyscy słuchali w wielkim skupieniu słów opata, dziwiąc się jego wymowie i biegłości w
Piśmie, on zaś nie mówił rzekomo wprost do Zbyszka, owszem, więcej zwracał się do Zycha i
Jagienki, jakby szczególnie ich chciał zbudować. Jagienka jednak pojęła widocznie, o co
chodzi, gdyż spoglądała pilnie spod swoich długich rzęs na chłopaka, który namarszczył
brew i spuścił głowę, niby głęboko rozważając to, co słyszał.
Po chwili orszak ruszył dalej, ale w milczeniu; dopiero gdy już Krześnię było widać,
zmacał się opat po pasie, obrócił go ku przodowi, tak aby łatwo było chwycić za rękojeść
korda, i rzekł:
- A stary Wilk z Brzozowej pewnie z dobrym pocztem przyjedzie.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional