lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 175

zwyczajnego człeka objąć nie zdoła. Ale mówię ci, nie drżyj, bo w tym zbawienie tego
kraju, nie cofaj się, bo gdy nikogo nie znajdę do pomocy, tedy może zginę, ale ze mną
zginie Rzeczpospolita i wy wszyscy - na wieki ! Ja jeden uratować ją mogę, ale na to
muszę zgnieść i zdeptać wszystkie przeszkody. Biada temu, kto mi się oprze, bo sam Bóg go
przeze mnie zetrze, czy to będzie pan wojewoda witebski, czy pan podskarbi Gosiewski, czy
wojsko, czy szlachta oporna. Chcę ratować ojczyznę, i wszystkie drogi, wszystkie sposoby
do tego mi dobre... Rzym w chwilach klęski mianował dyktatorów - takiej, ba! większej,
trwalszej władzy mi potrzeba... Nie pycha mnie do niej ciągnie kto się czuje na siłach,
niech ją za mnie bierze! Ale gdy nie ma nikogo, ja ją wezmę, chyba mi te mury pierwej
upadną na głowę!..
To rzekłszy książę wyciągnął obie ręce do góry, jakby naprawdę chciał podeprzeć walące
się sklepienia, i było w nim coś tak olbrzymiego, że Kmicic otworzył szeroko oczy i
patrzył nań, jakby go nigdy dotąd nie widział
- a na koniec spytał zmienionym głosem :
- Dokąd wasza książęca mość dążysz?... Czego chcesz?...
- Chcę... korony! -zakrzyknął Radziwiłł.
- Jezus Maria!...
Nastała chwila głuchej ciszy - jeno puszczyk na wieży zamkowej począł się śmiać
przeraźliwie.
- Słuchaj - rzekł książę - czas powiedzieć ci wszystko... Rzeczpospolita ginie... i
zginąć musi. Nie masz dla niej na ziemi ratunku. Chodzi o to, by naprzód ten kraj, tę
naszą ojczyznę bliższą, ocalić z rozbicia... a potem... potem wszystko odrodzić z
popiołów, jako się feniks odradza... Ja to uczynię... i tę koronę, której chcę, włożę
jako ciężar na głowę, by z onej wielkiej mogiły żywot nowy wyprowadzić... Nie drżyj!
ziemia się nie rozpada, wszystko stoi na dawnym miejscu, jeno czasy nowe przychodzą...
Oddałem ten kraj Szwedom, aby ich orężem drugiego nieprzyjaciela pohamować, wyżenąć go z
granic, odzyskać, co stracone, i w jego własnej stolicy mieczem traktat wymusić...
Słyszysz ty mnie? Ale w onej skalistej, głodnej Szwecji nie masz dość ludzi, dość sił,
dość szabel, aby tę niezmierną Rzeczpospolitą zagarnąć. Mogą zwyciężyć raz i drugi nasze
wojsko; utrzymać nas w posłuszeństwie nie zdołają... Gdyby każdym dziesięciu ludziom
tutejszym dodać za strażnika jednego Szweda, jeszcze by dla wielu dziesiątków strażników
nie stało... I Karol Gustaw wie o tym dobrze, i nie chce, i nie może zagarnąć całej
Rzeczypospolitej... Zajmie Prusy Królewskie, część Wielkopolski co najwięcej - i tym się
będzie kontentował. Ale aby owymi nabytkami mógł na przyszłe czasy bezpiecznie władnąć,
musi sojusz Korony z nami rozerwać, bo inaczej nie osiedziałby się w tamtych prowincjach.
Cóż się więc stanie z tym krajem? Komu go oddadzą? Oto, jeśli ja odrzucę tę koronę, którą
mi Bóg i fortuna na głowę kładą, tedy oddadzą go temu, kto go w tej chwili istotnie
opanował... Lecz Karol Gustaw nierad tego czynić, by sąsiedzkiej potęgi zbytnio nie
utuczyć i groźnego sobie nieprzyjaciela nie stworzyć. Chyba, że ja koronę odrzucę,
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional