lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 18

drąg od żaren rzekł z flegmą:
- Panas Kmitas.
- A słowo stało się ciałem! - wykrzyknęła panna Kulwiecówna.
Prządki zerwały się na równe nogi;. kądziele i wrzeciona pospadały na ziemię.
Panna Aleksandra wstała także; serce jej biło jak młotem, na twarz występowały rumieńce,
a po nich bladość; ale odwróciła się umyślnie od komina, żeby wzruszenia nie okazać.
Wtem we drzwiach pojawiła się wyniosła jakaś postać w szubie i czapce futrzanej na
głowie. Młody mężczyzna postąpił na środek izby i poznawszy, że się znajduje w czeladnej,
spytał dźwięcznym głosem, nie zdejmując czapki :
- Hej! a gdzie to wasza panna?
- Jestem -odpowiedziała dość pewnym głosem Billewiczówna.
Usłyszawszy to przybyły zdjął czapkę, rzucił ją na ziemię i skłoniwszy się rzekł:
- Jam jest Andrzej Kmicic.
Oczy panny Aleksandry spoczęły błyskawicą na twarzy Kmicica, a potem znów wbiły się w
ziemię; przez ten czas jednak zdołała panienka dojrzeć płową jak żyto, mocno podgoloną
czuprynę, smagłą cerę, siwe oczy bystro przed się patrzące, ciemny wąs i twarz młodą,
orlikowatą, a wesołą i junacką.
On się zaś w bok ujął lewą ręką, prawą do wąsa podniósł i tak mówił:
- Jeszczem w Lubiczu nie był, jeno tu ptakiem śpieszyłem do nóg panny łowczanki się
pokłonić. Prosto z obozu mnie tu wiatr przywiał, daj Boże, szczęśliwy.
- Waćpan wiedziałeś o śmierci dziadusia podkomorzego? -spytała panna.
- Nie wiedziałem, alem go łzami rzewnymi opłakał, dobrodzieja mojego, gdym się o jego
zgonie od owych szaraczków dowiedział, którzy z tych stron do mnie przybyli. Szczery to
był przyjaciel, nieledwie brat mego nieboszczyka rodzica. Pewnie waćpannie wiadomo
dobrze, że przed czterema laty aż pod Orszę do nas przybył. Wtedy mi to waćpannę obiecał
i konterfekt pokazał, do którego po nocach wzdychałem. Byłbym tu wcześniej przyjechał,
ale wojna nie matka; ze śmiercią jedno ludzi swata.
Zmieszała nieco panienkę ta śmiała mowa, więc chcąc ją na co innego odwrócić rzekła:
- To waćpan jeszcze swojego Lubicza nie widział?
- Czas na to będzie. Tu pierwsze służby i droższy legat, który naprzód chciałbym
odziedziczyć. Jeno mi się waćpanna tak od komina odwracasz, żem dotąd i w oczy spojrzeć
nie mógł. Ot! tak! odwróć się waćpanna, a ja od komina zajdę! - ot - tak!
To rzekłszy śmiały żołnierz chwycił nie spodziewającą się takiego postępku Oleńkę za ręce
i ku ognisku odwrócił, tak nią jak frygą zakręciwszy.
Ona zaś zmieszała się jeszcze bardziej i nakrywszy oczy długimi rzęsami stała tak
światłem i własną pięknością zawstydzona. Kmicic puścił ją wreszcie i uderzył się po
kontuszu.
- Jak mi Bóg miły, rarytet! Dam na sto mszy po moim dobrodzieju, że mi cię zapisał. Kiedy
ślub?
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional