lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 165

- Jowisz z piorunami w ręku! - zakrzyknął stary Stankiewicz. - Nie przyszłoby do tego,
gdyby żył!...
- Ba! przecie on za Romnami lasy rąbać kazał, by sobie gościniec do nieprzyjaciół
otworzyć.
- Jego to przyczyną stała się berestecka wiktoria.
- I w najcięższej chwili Bóg go zabrał...
- Bóg go zabrał-powtórzył podniesionym głosem pan Skrzetuski - ale testament po nim
został dla przyszłych wodzów, dygnitarzy i całej Rzeczypospolitej: oto, żeby z żadnym
nieprzyjacielem nie paktować, ale wszystkich bić!...
- Nie paktować! Bić! - powtórzyło kilkanaście silnych głosów. - Bić, bić!
W sali upał stał się wielki i burzył krew w wojownikach, więc poczęły padać spojrzenia
jak błyskawice, a podgolone łby dymiły.
- Nasz książę, nasz hetman będzie tego testamentu egzekutorem ! - rzekł Mirski.
Wtem olbrzymi zegar, umieszczony w chórze sali, począł bić północ, a jednocześnie
wstrząsły się mury, zadźwięczały żałośnie szyby i huk wystrzału wiwatowego rozległ się na
dziedzińcu.
Rozmowy umilkły, nastała cisza.
Nagle u szczytu stołu poczęto wołać:
- Ksiądz biskup Parczewski zemdlał! Wody!
Uczyniło się zamieszanie. Niektórzy zerwali się z siedzeń, by się lepiej przyjrzeć, co
zaszło. Biskup nie zemdlał, ale osłabł bardzo, aż marszałek podtrzymywał go na krześle za
ramiona, podczas gdy pani wojewodzina wendeńska pryskała mu wodą na twarz.
W tej chwili drugi wystrzał działowy wstrząsnął szybami, za nim trzeci, czwarty.....
- Vivat Rzeczpuspolita ! pereant hostes ! - zakrzyknął Zagłoba.
Lecz dalsze wystrzały zgłuszyły jego mowę. Szlachta poczęła je liczyć:
- Dziesięć, jedenaście, dwanaście...
Szyby za każdym razem odpowiadały jękiem żałosnym. Płomienie świec chwiały się od
wstrząśnień.
- Trzynaście! czternaście!... Ksiądz biskup huku niezwyczajny. Popsuł przez swój strach
zabawę, bo i książę się zatroskał. Patrzcie, mości panowie, jaki odęty siedzi...
Piętnaście, szesnaście... Hej, walą jakby w bitwie! Dziewiętnaście, dwadzieścia!
- Cicho tam! książę chce przemówić! - poczęto wołać naraz w różnych końcach stołu.
- Książę chce przemówić!
Uciszyło się zupełnie i wszystkich oczy zwróciły się na Radziwiłła, który stał, podobny
do olbrzyma, z kielichem w ręku. Lecz cóż za widok uderzył oczy ucztujących!...
Twarz księcia była w tej chwili po prostu straszna, bo nie blada, ale sina i wykrzywiona
jak konwulsją uśmiechem, który książę usiłował na usta przywołać. Oddech jego, zwykle
krótki, stał się jeszcze krótszy, szeroka pierś wzdymała się pod złotogłowiem, a oczy
nakrył do połowy powiekami i zgroza jakaś była w tej potężnej twarzy, i lodowatość, jakie
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional