lektory on-line

Krzyżacy - Strona 164

pokazywał swoje bogactwa, mówiąc co chwila, że to Jagienkowe gospodarowanie. Zaprowadził
także Zbyszka do alkierza, pachnącego całkiem żywicą i miętą, w którym u pułapu wisiały
całe pęki skór wilczych, lisich, kunich i bobrowych. Pokazał mu sernik, składy wosku i
miodu, beczki z mąką, składy sucharów, konopi i suszonych grzybów. Wziął go następnie do
śpichrzów, obór, stajen i chlewów, do szop, w których były wozy, sprzęty myśliwskie,
sieci, i tak olśnił oczy jego dostatkiem, że Zbyszko, wróciwszy na wieczerzę, nie mógł
utrzymać w sobie podziwu.
- Źyć nie umierać w waszych Zgorzelicach! - rzekł.
- W Moczydołach bez mała takie same porządki - odrzekł Zych, - Pamiętasz Moczydoły? To
przecie ku Bogdańcowi. - Drzewiej wadzili się nawet nasi ojce o granice i zapowiedzi
sobie posyłali na bitki, aleja ta nie będę się wadził.
Tu trącił się ze Zbyszkiem kubkiem miodu i zapytał:
- A może byś chciał sobie coś zaśpiewać?
- Nie - rzekł Zbyszko - ciekawie was słucham.
- Zgorzelice, widzisz, wezmą niedźwiadki. Byle się jeno kiedyś o nie nie podarli!...
- Jakie niedźwiadki?
- Ano, chłopaki, Jagienkowi bracia.
- Hej! nie będą potrzebowali łapy przez zimę ssać.
- A nie. Ale Jagience w Moczydołach sperki w gębie nie zabraknie...
- Pewnikiem!
- A czemu nie jesz i nie pijesz? Jagienka, nalej i jemu, i mnie.
- Jem i piję, jako mogę.
- Jak nie będziesz mógł, to się odpasz... Piękny pas! Wy też na Litwie musieliście wziąć
łup godny?
- Nie narzekamy - odrzekł Zbyszko, korzystając ze sposobności, aby okazać, że i dziedzice
Bogdańca nie byle włodyczkowie. - Część łupów przedaliśmy w Krakowie i wzięliśmy
czterdzieści grzywien srebra...
- Bój się Boga! Toż za to można kupić wieś.
- Bo była jedna zbroja mediolańska, którą stryjko spodziewający się śmierci sprzedał, a
to wiecie...
-Wiem! No! to warto na Litwę iść. Ja swego czasu chciałem, alem się bojał.
- Czego? Krzyżaków?
- E, kto by się ta ich bał. Póki cię nie zabiją, to czegóż się bać, a jak cię zabiją, to
już i nie czas na strach. Bojałem się onych pogańskich bożków, czyli diabłów. Po lasach
to podobno tego jak mrowia.
- A gdzież mają siedzieć, kiedy im bożnice popalili?... Dawniej mieli dostatek, a teraz
jeno grzybami i mrówkami żyją.
- Widziałeś też ich?
- Ja sam nie widziałem, ale słyszałem, że ludzie widzieli... Wysunie ta poniektóry
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional