lektory on-line

Krzyżacy - Strona 17

- No, to jakoże będzie?
- Jedźcie sobie sami do Witolda, boja nie pojadę.
-Ty knechcie! A kto się królowi pokłoni?... i nie żal ci to moich kości?
- Na wasze kości drzewo się zwali, jeszcze ich nie połamie. a choćby mi też było was żal
- nie chcę do Witolda.
- Coże będziesz robił? Sokolnikiem czyli też rybałtem przy dworze mazowieckim zostaniesz?
- Albo to sokolnik co złego? Skoro wolicie mruczeć niż mnie słuchać, to mruczcie.
- Gdzie pojedziesz? Za nic ci Bogdaniec? Pazurami będziesz w nim orał? bez chłopów?
-Nieprawda! Chwackoście wymądrowali z Tatarami. Zabaczyliście, co prawili Rusini, że
Tatarów tyle najdziesz, ile ich pobitych na polu leży, a niewolnika nikt nie ułapi, bo
Tatara we stepie nie zgoni. Na czymże go będę gonił? Na onych ciężkich ogierach, któreśmy
na Niemcach wzięli? Widzicie no! A co za łup wezmę? Parszywe kożuchy i nic więcej. O, to
dopiero bogaczem do Bogdańca zjadę! to dopiero mnie komesem nazowią!
Maćko umilkł, albowiem w słowach Zbyszkowych wiele było słuszności, i dopiero po chwili
rzekł:
- Aleby cię kniaź Witold nagrodził.
- Ba, wiecie: jednemu da on za dużo, drugiemu nic.
- To gadaj, gdzie pojedziesz.
- Do Juranda ze Spychowa.
Maćko przekręcił ze złości pas na skórzanym kaftanie i rzekł:
- Bodajżeś olsnął!
- Posłuchajcie - odpowiedział spokojnie Zbyszko. - Gadałem z Mikołajem z Długolasu i ten
prawi, że Jurand pomsty na Niemcach za żonę szuka. Pójdę, pomogę mu. Po pierwsze,
samiście rzekli, że niecudnie mi już z Niemcami się potykać, bo i ich, i sposoby na nich
znamy. Po drugie, prędzej ja tam nad granicą one pawie czuby dostanę, a po trzecie, to
wiecie, że pawi grzebień nie lada knecht na łbie nosi, wiec jeśli Pan Jezus przysporzy
grzebieni, to przysporzy i łupu. W końcu: niewolnik tamtejszy to nie Tatar. Takiego w
boru osadzić - nie żal się Boże.
- Cóżeś ty. chłopie, rozum stracił? przecie nie ma teraz wojny i Bóg wie, kiedy będzie!
- O moiście wy! Zawarły niedźwiedzie pokój z bartnikami i barci nie psowają ni miodu nie
jedzą! Ha! ha! A czy to nowina wam, że choć wielkie wojska nie wojują i choć król z
mistrzem pod pergaminem pieczęcie położą, na granicy zawsze mat okrutny? Zajmą-li sobie
bydło, trzody, to się za jeden krowi łeb po kilka wsiów pali i zamki oblegają. A
porywanie chłopów i dziewek? a kupców na gościńcach? Wspomnijcie czasy dawniejsze, o
których samiście mi rozpowiadali. Żle to było onemu Nałęczowi, który czterdziestu rycerzy
do Krzyżaków jadących chwycił, w podziemiu osadził i poty nie puścił, póki mu pełnego
wożą grzywien mistrz nie przysłał? Jurand ze Spychowa też nic innego nie czyni i nad
granicą zawsze gotowa robota.
Przez chwilę szli w milczeniu, tymczasem rozwidniło się zupełnie i jasne promienie słońca
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional