lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 156

pan Gosiewski, pan Judycki i pan wojewoda witebski radzi by mnie na dno przepaści
pogrążyć? Tak jest! Wzmaga się nieprzyjaciel domu mego, szerzy się zdrada i grożą klęski
publiczne. Dlatego mówię: zbliża się czas próby...
Kmicic zamilkł, ale ostatnie słowa księcia nie rozproszyły ciemności, jakie obsiadły jego
umysł, i próżno pytał sam siebie, co może grozić w tej chwili potężnemu Radziwiłłowi?
Wszakże stał na czele większych sił niż kiedykolwiek. W samych Kiejdanach i w okolicy
stało tyle wojska, że gdyby był książę miał podobną potęgę, zanim pod Szkłów ruszył, los
całej wojny wypadłby niezawodnie inaczej.
Gosiewski i Judycki byli mu wprawdzie niechętni, ale obydwóch miał w ręku i pod watą, a
co do wojewody witebskiego, zbyt to był cnotliwy człowiek, zbyt dobry obywatl, aby w
przeddzień nowej wyprawy przeciw nieprzyjaciołom można się było obawiać z jego strony
jakichkolwiek przeszkód i machinacji.
- Bóg widzi, nic nie rozumiem! -zakrzyknął Kmicic nie umiejący w ogóle utrzymać swoich
myśli.
- Dziś jeszcze zrozumiesz wszystko - odparł spokojnie Radziwiłł.
- A teraz pójdźmy do sali.
I wziąwszy pod rękę młodego pułkownika skierował się z nim ku drzwiom.
Przeszli kilka komnat. Z daleka, z olbrzymiej sali, dochodziły dźwięki kapeii, której
przewodził Francuz sprowadzony umyślnie przez księcia Bogusława. Grano też menueta,
którego wówczas na dworze francuskim tańcowywano. Łagodne tony mieszały się z gwarem
licznych głosów ludzkich. Książę Radziwiłł zatrzymał się i słuchał.
- Daj Boże - rzekł po chwili - aby ci wszyscy goście, których pod dach przyjmuję, nie
przeszli jutro do moich nieprzyjaciół.
- Mości książę - odparł Kmicic - mam nadzieję, że nie masz między nimi szwedzkich
stronników...
Radziwiłł drgnął i wstrzymał się nagle.
- Co ty chcesz powiedzieć?
- Nic, mości książę, jeno, że tam zacni żołnierze się weselą.
- Chodźmy... Czas pokaże i Bóg osądzi, kto zacny... Chodźmy! Przy samych drzwiach stało
dwunastu paziów, cudnych chłopiąt przybranych w pióra i aksamity. Ujrzawszy hetmana
sformowali się w dwa szeregi, książę zaś zbliżywszy się pytał:
- Jej książęca mość weszła już na salę?
- Tak jest, mości książę! - odpowiedzieli chłopcy.
- A ichmościowie posłowie?
- Są także.
- Otwieraj !
Obie połowy drzwi rozwarły się w mgnieniu oka, potok światła lunął przez nie i oświecił
olbrzymią postać hetmana, który mając za sobą pana Kmicica i paziów wszedł na
podniesienie, na którym krzesła dla przedniejszych gości były zastawione.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional