lektory on-line

Krzyżacy - Strona 152

- Jakoże się miewasz, Jaśku, a co tam z Jagienką? - zapytał stary szlachcic.
- Jagienka kazała wam powiedzieć - rzekł, całując go w rękę, chłopak - że się rozmyśliła
i woli zostać w doma.
- Bójcieże się Boga! a to co? jak? Cóż jej tam do głowy strzeliło?
A chłopak podniósł na niego modre oczęta i począł się śmiać.
- Czegoż się rzechoczesz?
Lecz w tej chwili Czech i drugi pachołek wybuchnęli także wesołym śmiechem.
- Widzicie! - zawołał mniemany chłopak - któż mnie pozna, skoroście wy nie poznali?
Dopieroż Maćko przypatrzył się wdzięcznej figurce uważniej i zawołał:
- W imię Ojca i Syna! Czyste zapusty! A ty tu skrzacie czego?
- Ba! czego?... Komu w drogę, temu czas!
- Miałaś przecie jutro świtaniem przyjechać?
- Jużci! Jutro świtaniem, żeby wszyscy widzieli! Jutro pomyślą w Zgorzelicach, żem u was
w gościnie, i nie opatrzą się aż pojutrze. Sieciechowa i Jaśko wiedzą, ale Jaśko obiecał
na rycerską cześć, że powie dopiero wtedy, gdy poczną się niepokoić. Ale nie poznaliście
mnie -co?
Więc z kolei począł się Maćko śmiać.
- A niechże ci się jeszcze ta przyjrzę... Hej! okrutnie śwarny z ciebie pacholik!... i
osobliwy, bo z takiego można się i przychowku doczekać... Sprawiedliwie mówię. Źebym to
nie był stary - no! Ale i tak ci powiadam: waruj się, dziewko, włazić mi
w oczy! waruj się!...
I począł jej przygrażać palcem, śmiejąc się, ale patrzył na nią z wielkim upodobaniem,
albowiem takiego pachołka nigdy w życiu nie widział. Na głowie miała pątliczek jedwabny
czerwony, na sobie zielony sukienny kubrak, a zaś spodeńki buchaste przy biodrach, a
dalej obcisłe, w których jedna nogawiczka była barwy pątlika, druga w podłużne pasy. I z
bogatym kordzikiem przy boku, z uśmiechniętą i jasną jak zorza twarzą wyglądała tak
ślicznie, że oczu nie można było od niej oderwać.
- Boga mi! - mówił rozweselony Maćko. - Alibo cudne ja-koweś paniątko, alibo kwiatuszek
czy co?
Po czym zwrócił się do drugiego pachołka i zapytał:
- A ten tu?... pewnikiem też jaki odmieniec?
- A wżdy to Sieciechówna - odrzekła Jagienka. - Nieskładnie by mi było samej między wami,
bo jakże? To dlatego wzięłam z sobą Anulkę, że we dwie raźniej, i pomoc jest, i sługa.
Jej też nikt nie pozna.
- Masz ci, babo, wesele! Mało było jednej, będzie dwie.
- Nie przekomarzajcie się.
- Nie przekomarzam się ja, ale przecie w dzień każdy pozna i ją, i ciebie.
- Ba! a po czym?
- Bo ci kolana k'sobie idą - i jej też.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional