lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 143

Był to człowiek czterdziestokilkoletni, postaci olbrzymiej i barczysty. Ubrany był w
strój szkarłatny polski, spięty pod szyją kosztownymi agrafami. Twarz miał ogromną, o
rysach, z których biła pycha, powaga i potęga. Była to gniewliwa, lwia twarz wojownika i
władcy zarazem. Długie, zwieszające się w dół wąsy nadawały jej wyraz posępny i cała w
swej potędze i ogromie była jakby wykuta wielkimi uderzeniami młota z marmuru. Brwi miał
w tej chwili zmarszczone z powodu natężonej uwagi, ale zgadłeś łatwo, że gdy je zmarszczy
gniew, wówczas biada tym ludziom, tym wojskom, na których gromy owego gniewu spadną.
Było coś tak wielkiego w tej postaci, że patrzącym na nią rycerzom wydawało się, iż nie
tylko owa komnata, ale i cały zamek dla niej za ciasny; jakoż nie myliło ich pierwsze
wrażenie, albowiem siedział przed nimi Janusz Radziwiłł, książę na Birżach i Dubinkach,
wojewoda wileński i hetman wielki litewski, pan tak potężny i dumny, że mu było w całej
niezmiernej fortunie, we wszystkich godnościach, ba ! nawet na Źmudzi i w Litwie za
ciasno.
Młodszy jego towarzysz, w długiej peruce i w cudzoziemskim stroju, był to książę
Bogusław, stryjeczny Janusza, koniuszy Wielkiego Księstwa Litewskiego.
Przez chwilę szeptał on jeszcze coś do ucha hetmana, na koniec rzekł głośno:
- Zostawiam więc swój podpis na dokumencie i wyjeżdżam.
- Skoro nie może być inaczej, to jedź wasza książęca mość- rzekł Janusz - choć wolałbym,
żebyś został, bo nie wiadomo, co się stać może.
- Wasza książęca mość obmyśliłeś wszystko jak należy, zaś tam pilniej trzeba w sprawy
wejrzeć, a zatem Bogu waszą książęcą mość polecam.
- Niech Bóg ma w opiece cały nasz dom i chwały mu przyczyni.
- Adieu, mon frre.
- Adieu.
Dwaj książęta podali sobie ręce, po czym koniuszy wyszedł śpiesznie, a hetman wielki
zwrócił się do przybyłych.
- Wybaczcie, waszmościowie, że pozwoliłem czekać - rzekł niskim, powolnym głosem - ale
teraz i uwaga, i czas rozerwane na wszystkie strony. Słyszałem już nazwiska waszmościów i
ucieszyłem się z duszy, że Bóg w takich chwilach zsyła mi takich rycerzy. Siadajcież,
mili goście. Który z waszmościów jest pan Jan Skrzetuski?
- Jam jest, do usług waszej książęcej mości - rzekł Jan.
- To waszmość jesteś starostą... bogdajże cię... zapomniałem...
- Źadnym starostą nie jestem - odrzekł Jan.
- Jak to? - rzekł książę marszcząc swe potężne brwi - waści nie dali starostwa za to, coś
pod Zbarażem uczynił?
- Nigdym o to nie zabiegał.
Bo ci powinni byli dać bez starania. Jak to? Co waćpan mówisz? Niczym nie nagrodzono?
Zapomniano zgoła? To mi i dziwno. Ale ba! ?le mówię, nie powinno to nikogo dziwić, bo
teraz tacy tylko otrzymują nagrody, którzy mają grzbiet wierzbowy, łatwo się gnący.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional