lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 141

Stanisław.
- Chwalebna intencja waszmościów, tym chwalebniejsza, że takie ciężkie czasy idą.
To rzekłszy Harasimowicz skurczył się i stał się tak mały, jakby go łokieć ubyło.
- Co słychać? -pytał pan Charłamp. - Są jakie nowiny?
- Książę oka całą noc nie zmrużył, bo przyjechało dwóch posłańców. ?le słychać i coraz
gorzej. Carolus Gustavus już wszedł za Wittenbergiem do Rzeczypospolitej; Poznań już
zajęty, cała Wielkopolska zajęta, Mazowsze wkrótce będzie zajęte; Szwedzi już są w
Łowiczu, tuż pod Warszawą. Nasz król uciekł z Warszawy, którą bez obrony zostawił. Dziś,
jutro Szwedzi do niej wejdą. Mówią, że i bitwę znaczną przegrał, że do Krakowa chce
umykać, a stamtąd do cudzych krajów, o pomoc prosić. ?le, mości panowie dobrodzieje! Choć
są tacy, którzy mówią, że to dobrze, bo Szwedzi żadnych gwałtów nie czynią, umów święcie
dochowują, podatków nie wybierają, wolności obserwują, w wierze przeszkody nie czynią.
Dlatego to wszyscy chętnie przyjmują protekcję Karola Gustawa... Zawinił bo nasz pan, Jan
Kazimierz, srodze zawinił... Przepadło już wszystko dla niego, przepadło!...Płakać się
chce, ale przepadło, przepadło!
- Czego się waćpan, u diabła, tak wijesz jak piskorz, gdy go w garnek kładą ! -huknął
Zagłoba - i o nieszczęściu mówisz, jakbyś był z niego rad?
Harasimowicz udał, że nie słyszy, i wzniósłszy oczy w górę, powtórzył jeszcze
kilkakrotnie:
- Przepadło wszystko, na wieki przepadło!... Trzem wojnom nie oprze się Rzeczpospolita...
Przepadło!... Wola boska!... Wola boska!... Jeden nasz książę może Litwę ocalić...
Złowrogie słowa jeszcze nie przebrzmiały, gdy Harasimowicz zniknął tak szybko za
drzwiami, jakby się w ziemię zapadł, a rycerze siedzieli posępnie, brzemieniem strasznych
wieści przygnieceni.
- Zwariować przyjdzie! - zakrzyknął wreszcie Wołodyjowski.
- Słusznie waćpan mówisz - rzekł Stanisław. - Dajże Boże wojnę, wojnę jak najprędzej, w
której człowiek w domysłach się nie gubi, duszy w desperację nie podaje, jeno się bije.
- Przyjdzie żałować pierwszych czasów Chmielnickiego - rzekł Zagłoba -bo wtedy były
klęski, ale zdrajców przynajmniej nie było.
- Takie straszne trzy wojny; gdy po prawdzie na jedną sił nam brak! - rzekł Stanisław.
- Nam nie sił brak, jeno ducha. Niecnotą ginie ojczyzna. Daj Bóg, abyśmy się tu czego
lepszego doczekali - mówił posępnie pan Jan.
- Nie odetchnę, aż w polu - rzekł Stanisław.
- Źeby to już prędzej tego księcia zobaczyć! - zakrzyknął Zagłoba.
Źyczenia jego sprawdziły się niebawem, gdyż po godzinie czasu przyszedł znów pan
Harasimowicz z niższymi jeszcze ukłonami i z oznajmieniem, że książę pilno żąda widzieć
ichmościów.
Porwali się tedy zaraz, bo już byli przybrani, i poszli. Harasimowicz wyprowadziwszy ich
z cekhauzu poprowadził przez dziedziniec, na którym pełno było już wojskowych i szlachty.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional