lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 140

- Nie ma co i gadać, dzielny to żołnierz i naprawdę gotów na wszystko !- odrzekł pan
Michał.
- Cudów ponoć dokazywał w ostatniej wojnie, aż cenę na jego głowę nałożono, bo
wolentarzami dowodził i na własną rękę wojował.
Dalszą rozmowę przerwało wejście nowej postaci. Był to szlachcic lat około czterdziestu,
mały, suchy, ruchliwy, wijący się jak piskorz, z drobną twarzą, cienkimi wargami,
porosłymi rzadkim wąsem, i trochę kosymi oczyma. Ubrany był tylko w żupan drelichowy z
tak długimi rękawami, że zupełnie pokrywały mu dłonie. Wszedłszy zgiął się we dwoje,
potem wyprostował się nagle jakby sprężyną podrzucony, potem znów schylił się w niskim
ukłonie, zakręcił głową, jakby ją wydobywał spod własnej pachy, i zaczął mówić szybko,
głosem przypominającym skrzypienie zardzewiałej chorągiewki:
- Czołem, panie Charłamp, czołem, ach! czołem, panie pułkowniku, najniższy sługa !
- Czołem, panie Harasimowicz - odrzekł Charłamp. - A czego to waść życzysz?
- Bóg dał gości, znamienitych gości! Przyszedłem służby ofiarować i o godność spytać.
- Zali do ciebie przyjechali, panie Harasimowicz?
- Pewnie, że nie do mnie, bom tego i niegodzien... Ale że to marszałka nieobecnego
zastępuję, więc przyszedłem powitać, nisko powitać!
- Daleko waćpanu do marszałka - odrzekł Charłamp - bo marszałek jest personat i
posesjonat, a waćpan sobie, z przeproszeniem, podstarości zabłudowski.
- Sługa sług radziwiłłowskich! Tak jest, panie Charłamp. Nie zapieram, Boże mnie chroń...
Ale że książę dowiedziawszy się o gościach przysłał mnie pytać, co za jedni, więc waść
odpowiesz, panie Charłamp, odpowiesz zaraz, choćbym był nawet hajdukiem, nie tylko
podstarościm zabłudowskim.
- Nawet i małpie bym odpowiedział, gdyby do mnie z rozkazem przyszła - rzekł nosacz. -
Słuchaj więc waść i zakonotuj sobie nazwiska, jeśli ci głowy nie staje, aby spamiętać. To
jest pan Skrzetuski, ów zbarażczyk, i jego stryjeczny, Stanisław.
- Wielki Boże, co słyszę! - zakrzyknął Harasimowicz.
- To pan Zagłoba.
- Wielki Boże! co słyszę!...
- Jeśliś się waćpan tak skonfundował usłyszawszy moje nazwisko -rzekł Zagłoba - zrozum,
jak nieprzyjaciele w polu muszą się konfundować.
- A to pan pułkownik Wołodyjowski - dokończył Charłamp.
- I to głośna szabla, a przy tym radziwiłłowska - rzekł z ukłonem Harasimowicz. - Księciu
panu głowa pęka od roboty, ale przecie dla takich rycerzy znajdzie czas, niezawodnie
znajdzie... Tymczasem, czym można służyć waszmościom? Cały zamek na usługi miłych gości i
piwniczka także.
- Słyszeliśmy o sławnych miodach kiejdańskich - rzekł pospiesznie Zagłoba.
- A tak! - odrzekł Harasimowicz - sławne miody w Kiejdanach, sławne ! Zaraz tu przyślę do
wyboru. Mam nadzieję, że waszmościowie dobrodzieje dłużej tu zabawicie.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional