lektory on-line

Balladyna - Juliusz Słowacki - Strona 139

Dwa wykopała dołki śmierć kościana
I w obu dołkach stoją łzy.
BALLADYNA
Od rana
Siedzę na sądach, a żaden z nędzarzy
Tak nie pracuje długo i tak znojnie.
Już noc, panowie.
KANCLERZ
Nie… to czarna chmura
Wisi nad zamkiem. Poradź się spokojnie
Twego sumnienia, czego wartą córa,
Dla której matka taką śmiercią kona?
BALLADYNA
Wy ją osądźcie.
KANCLERZ
Niech twoja korona
Przybierze blasku sądem sprawiedliwym.
Ona zaprawdę winna ogniem żywym
Być obrócona na węgiel piekielny.
Osądź ją…
WSZYSCY
Osądź!
KANCLERZ
Jak Bóg nieśmiertelny,
Winna jest sądu.
WSZYSCY
Pociąć ją na ćwierci.
KANCLERZ
Radź się sumnienia i sądź.
BALLADYNA
/ po długim milczeniu /
Winna śmierci!
/ Piorun spada i zabija królowę — wszyscy przerażeni. /
KANCLERZ
Król–kobieta piorunem boskim zastrzelony;
Zamiast w koronacyjne bić w pogrzebu dzwony!
KONIEC
EPILOG
PUBLICZNOŚĆ
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, Alfabud, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie.

Valid XHTML 1.0 Transitional