lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 136

poznał, ba, przedtem jeszcze w Siennicy, a to panowie Skrzetuscy: Jan, rotmistrz
królewskiej husarskiej chorągwi, zbarażczyk...
- Na Boga! toż ja największego w Polsce rycerza widzę! - zakrzyknął Charłamp. - Czołem,
czołem !
- A to Stanisław, rotmistrz kaliski - mówił dalej pan Wołodyjowski - który spod Ujścia
wprost jedzie.
- Spod Ujścia?... Na okrutną tedy hańbę waćpan patrzyłeś... Wiemy już, co się tam stało.
- Właśnie dlatego, że się tam to stało, ja tu przyjechałem w tej nadziei, że tu nic
podobnego się nie stanie.
- Możesz waszmość być pewien. Radziwiłł to nie Opaliński.
- Toż samo wczoraj mówiliśmy w Upicie.
- Witam waszmościów najradośniej imieniem własnym i książęcym. Rad książę wojewoda
będzie, gdy takich rycerzy zobaczy, bo mu ich bardzo potrzeba. Chodźcieże do mnie, do
cekhauzu, gdzie jest moja kwatera. Pewnie zechcecie się przebrać i posilić, a ja będę wam
też towarzyszył, bom już musztrę skończył.
To rzekłszy pan Charłamp skoczył znów do szeregu i zakomenderował krótkim, donośnym
głosem:
- Lewo! zwrot - w tył!
Kopyta zadźwięczały po bruku. Szereg rozłamał się na dwoje, połowy rozłamały się znowu,
aż wreszcie sformowały się czwórki, które wolnym krokiem poczęły oddalać się w stronę
cekhauzu.
- Dobrzy żołnierze - rzekł Skrzetuski patrząc okiem znawcy na mechaniczne ruchy dragonów.
- Sama to drobna szlachta i bojarzynkowie butni w tej broni służą - odparł Wołodyjowski.
- O Boże! zaraz znać, że to nie pospolitaki! - zawołał pan Stanisław.
- Ale że to Charłamp im porucznikuje? - pytał Zagłoba. -Czyli się mylę, ale pamiętam, że
on w piatyhorskiej chorągwi służył i srebrną pętelkę nosił na ramieniu?
- Tak jest - rzekł Wołodyjowski. - Ale już z parę lat, jak pułkiem dragońskim dowodzi.
Stary to żołnierz i kuty.
Tymczasem Charłamp odesławszy dragonów zbliżył się do naszych rycerzy.
- Proszę waszmościów za mną... Ot, tam cekhauz za pałacem.
W pół godziny później siedzieli już w pięciu nad misą piwa grzanego, dobrze zabielonego
śmietaną, i rozmawiali o nowej wojnie.
- A u was tu co słychać? - pytał Wołodyjowski.
- U nas słychać co dzień co innego, bo się ludzie gubią w domysłach i coraz to inne
nowiny puszczają - odparł Charłamp. - A naprawdę to jeden książę wie, co się stanie. Waży
on coś w umyśle, bo choć symuluje wesołość i na ludzi tak łaskaw, jak nigdy, to przecie
okrutnie zamyślony. Po nocach, powiadają, nie sypia, jeno po wszystkich komnatach ciężkim
krokiem chodzi i sam ze sobą głośno gada, a we dnie przez całe godziny naradza się z
Harasimowiczem.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional