lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 131

domu, nie dla ojczyzny, która więcej od Radziwiłłów znaczy i pilniejszego ratunku
potrzebuje.
- To taka ich pańska maniera - odparł Wołodyjowski - choć i mnie się to zaraz nie
spodobało, boć i ja ojczyźnie, nie Radziwiłłom służę.
- A kiedyś ten list odebrał? - pytał Jan.
- Dziś rano i właśnie po południu chciałem ruszyć. Wy się przez ten wieczór wywczasujecie
po podróży, a ja jutro pewnie wrócę i zaraz z chorągwią ruszymy, gdzie nam każą.
- Może na Podlasie? - rzekł Zagłoba.
- Do księcia koniuszego! - powtórzył pan Stanisław.
- Książę koniuszy Bogusław także teraz w Kiejdanach - odparł Wołodyjowski. -Ciekawa to
persona i pilnie mu się przypatrujcie. Wojownik wielki i rycerz jeszcze większy, ale nie
masz w nim za grosz Polaka. Z cudzoziemska się nosi i po niemiecku albo zgoła po
francusku gada, jakoby kto orzechy gryzł, której mowy godzinę możesz słuchać i nic nie
wyrozumiesz.
- Książę Bogusław pod Beresteczkiem pięknie sobie poczynał - rzekł Zagłoba - i poczet
piękny niemieckiej piechoty wystawił.
- Ci, co go bliżej znają, nie bardzo go chwalą - mówił dalej Wołodyjowski - bo się jeno w
Niemcach i Francuzach kocha, co nie może inaczej być, gdyż się z Niemkini rodzi,
elektorówny brandenburskiej, za którą ojciec jego nieboszczyk nie tylko że wiana żadnego
nie wziął, ale jak to widać - u tych książątek chuda fara, jeszcze dopłacić musiał. Ale
Radziwiłłom chodzi o to, by w Rzeszy Niemieckiej, której są książętami, suffragiamieli, i
dlatego radzi
z Niemcami się łączą. Powiadał mi o tym pan Sakowicz, dawny sługa księcia Bogusława,
któremu ten starostwo oszmiańskie puścił. On i pan Niewiarowski, pułkownik, bywali z
księciem Bogusławem za granicą po różnych zamorskich krajach i zawsze mu za świadków do
pojedynków sługiwali.
- Tyleż to on pojedynków odbywał? - pytał Zagłoba.
- Ile ma włosów na głowie! Różnych on tam książąt i grafów zagranicznych, francuskich i
niemieckich, siła poszczerbił, bo to, mówią, człek bardzo zapalczywy a mężny i o lada
słowo na pole wyzywa.
Pan Stanisław Skrzetuski rozbudził się z zamyślenia i rzekł:
- Słyszałem i ja o księciu Bogusławie, bo to od nas do elektora niedaleko, u którego on
ciągle przesiaduje. Pamiętam i to jeszcze, co ojciec wspominał, że jak się rodzic księcia
Bogusława z elektorówną żenił, to ludzie sarkali, że tak wielki dom jak radziwiłłowski z
obcymi się łączy, ale bogdajże lepiej się stało, gdyż teraz elektor, jako radziwiłłowski
koligat, tym życzliwszy powinien być Rzeczypospolitej, a od niego teraz siła zależy. To,
co waszmość powiadasz, że u nich chuda fara, to tak nie jest. Pewnie, że gdyby kto
Radziwiłłów wszystkich sprzedał, to by za nich elektora z całym księstwem kupił, ale
dzisiejszy kurfirst Fryderyk Wilhelm zebrał już niemało grosza i ma dwadzieścia tysięcy
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional