lektory on-line

Krzyżacy - Strona 130

- Brat Rotgier zabit...
Zygfryd przysunął się do sani, na których leżało na słomie pokryte płaszczem ciało, i
podniósł koniec płaszcza.
- Zbliżcie światło - rzekł, odchylając kaptur. Jeden z knechtów pochylił pochodnię, przy
której blasku stary Krzyżak dojrzał głowę Rotgiera i twarz białą jak śnieg, zmarzniętą,
otoczoną ciemną chustą, którą zawiązano mu pod brodą widocznie w tym celu, aby usta nie
pozostały otwarte. Jakoż cała twarz była jakby ściągnięta, a przez to zmieniona tak, że
można by rzec, iż to kto inny. Oczy były zakryte powiekami, naokoło oczu i przy skroniach
plamy błękitne. Na policzkach szklił się zamróz.
Komtur patrzył przez długą chwilę wśród ogólnego milczenia. Inni patrzyli na niego,
wiedziano bowiem, że był jako ojciec dla zmarłego i że go miłował. Lecz jemu ani jedna
łza nie wypłynęła z oczu, oblicze tylko miał jeszcze surowsze niż zwykle, a w nim jakiś
skrzepły spokój.
- Tak go odesłali! - rzekł wreszcie.
Lecz zaraz potem zwrócił się do ekonoma zamku:
- Niech do północy zbiją trumnę i ustawią ciało w kaplicy.
- Została jedna trumna z tych, które robiono dla pobitych przez Juranda - odrzekł ekonom.
- Każę ją tylko suknem obić.
- I przykryć go płaszczem - rzekł Zygfryd, zakrywając twarz Rotgiera - nie takim jak ten,
jeno zakonnym. Po chwili zaś dodał:
- A wieka nie przymykać.
Ludzie zbliżyli się do wozu. Zygfryd nasunął znów kaptur na głowę, lecz widocznie
przypomniał sobie jeszcze coś przed odejściem, gdyż spytał:
- Gdzie jest van Krist?
- Zabit także - odpowiedział jeden z pachołków - ale musieli go pochować w Ciechanowie,
bo począł gnić;
- To dobrze.
I to rzekłszy, odszedł powolnym krokiem, a wróciwszy do izby, siadł na tym samym krześle,
na którym go wiadomość zastała - i siedział z twarzą kamienną, nieruchomy, tak długo, że
mały pacholik począł się niepokoić i wsuwać coraz częściej głowę przeze drzwi. Godzina
płynęła za godziną, w zamku ustawał zwykły ruch, tylko od strony kaplicy dochodziło
głuche, niewyraźne stukanie młotka, a potem nic nie mąciło ciszy prócz nawoływań
wartowników.
Była też już blisko północ, gdy stary rycerz rozbudził się jakby ze snu i zawołał
pachołka.
- Gdzie jest brat Rotgier? - zapytał.
Lecz chłopak, rozstrojony ciszą, wypadkami i bezsennością, widocznie nie zrozumiał go,
gdyż spojrzał nań z trwogą i odrzekł ze drżeniem w głosie:
- Nie wiem, panie!...
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional