lektory on-line

Balladyna - Juliusz Słowacki - Strona 130

BALLADYNA
On w malignie…
Wynieść go! wynieść!… ciało jego stygnie…
Niech lekarz jaki uzdrowi go, za to
Połową kraju zapłacę.
LEKARZ
Już skonał.
/ Wynoszą ciało Kostryna. Lekarz idzie za nim. /
KANCLERZ
Pani, okropną zasmucona stratą,
Znoś ją cierpliwie. Bóg ciebie przekonał,
Na samym wstępie u złotego tronu,
Że przy tych szczeblach stoi widmo zgonu
I czeka na nas.
BALLADYNA
/ do siebie /
Już przeszłość zamknięta
W grobach… Ja sama panią tajemnicy.
/ głośno /
Każcie wojennym brańcom rozkuć pęta,
Zastawić stoły na rynkach stolicy
I dawać co dnia dla żebraków strawę.
KANCLERZ
Wdzięczność i sława tobie.
BALLADYNA
Ja o sławę
Nie dbam, a wyższa teraz nad sąd ludu,
Będę, czym dawno byłabym, zrodzona
Pod inną gwiazdą. Życie pełne trudu
Na dwie połowy przecięła korona.
Przeszłość odpadła jak od płytkiej stali,
Którą po stronie jednej ośliniła
Żmija — połowa jabłka leci zgniła
I czarna jadem. Wyście mnie nie znali
Taką, jak byłam — niech więc lud nie śledzi
Przeszłości mojej. Wiecie, com wyznała,
A resztę wyznam księdzu na spowiedzi.
Ha! jeszcze jedno — poszukajcie ciała
Grafa Kirkora między gęste trupy.
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, Alfabud, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie.

Valid XHTML 1.0 Transitional