lektory on-line

Krzyżacy - Strona 122

- Sam wielki mistrz lepszy od nich, a i brat jego, choć duszę ma zuchwałą, ale na cześć
rycerską czułą.
- Tak jest - odpowiedział Mikołaj. - Mistrz człowiek ludzki. Nie umie ci on hamować
komturów ni kapituły i nie poradzi na to, że wszystko w Zakonie na ludzkich krzywdach
stoi, ale im nierad. Jedźcie, jedźcie, rycerzu de Lorche, i opowiedzcie mu, co tu się
działo. Obcych więcej się oni wstydzą niż nas, by zaś nie opowiadali na obcych dworach o
ich zdradach i nieuczciwych postępkach. A gdy mistrz spyta was o dowody, tedy rzeknijcie
mu tak: "Znać prawdę boska rzecz, a ludzka jej szukać, więc jeśli chcesz, panie, dowodów,
to ich poszukaj: każ przetrząść zamki, wybadaj ludzi, pozwól nam szukać, boć to głupstwo
i bajka, że oną sierotę chwycili zbóje leśni".
- Głupstwo i bajka - powtórzył de Lorche.
- Bo zbóje nie podnieśliby ręki na książęcy dworzec ni na Jurandowe dziecko. A gdyby
wreszcie nawet ją chwycili, to dla okupu, i sami by dali znać, że ją mają.
- Wszystko to powiem - rzekł Lotaryńczyk - i de Bergowa też odszukam. My z jednego kraju,
a choć go nie znam, mówią, że i on jakowyś krewniak hrabiego Geldrii. Był w Szczytnie,
niech mistrzowi opowie, co widział.
Zbyszko zrozumiał cośkolwiek z tych słów, a czego nie zrozumiał, to wytłumaczył mu
Mikołaj, więc chwycił przez pół pana de Lorche i przycisnął go do piersi tak, że aż
rycerz jęknął.
Książę zaś rzekł do Zbyszka:
- A ty koniecznie chcesz też jechać?
- Koniecznie, miłościwy panie. Cóż mam innego czynić? Chciałem Szczytna dobywać, choćby
zębami przyszło mur gryźć, ale jakoże mi bez pozwoleństwa wojnę wszczynać?
- Kto by wojnę bez pozwoleństwa wszczął, pod katowskim by się mieczem kajał - rzekł
książę.
- Juści prawo prawem - odpowiedział Zbyszko. - Ba! chciałem potem pozywać wszystkich,
którzy byli w Szczytnie, ale powiadali ludzie, że Jurand narznął ich tam jak wołów, i nie
wiedziałem, który żyw, a który zabit... Bo, tak mi dopomóż Bóg i Święty Krzyż, jako ja
Juranda do ostatniego tchu nie opuszczę!
- To zacnie mówisz i udałeś mi się - rzekł Mikołaj z Długo-lasu. - A żeś do Szczytna sam
nie leciał, to też widać, że rozum masz, bo i głupi by się domyślił, że oni tam ni
Juranda, ni jego córki nie trzymają, jeno musieli ich do innych zamków wywieźć. Bóg cię
Rotgierem nagrodził za to, żeś tu przyjechał.
- Ano! - rzekł książę - jako się od Rotgiera słyszało, to z tych czterech jeden tylko
stary Zygfryd żywie, a innych Bóg już pokarał albo twoją, albo Jurandową ręką. Co do
Zygfryda, mniejszy od tamtych szelma, ale okrutnik może największy. Żle, że Jurand i
Danuśka w jego ręku, i trzeba ich prędko ratować. Aby zaś i ciebie zła przygoda nie
spotkała, dam ci do mistrza list. Słuchaj jeno dobrze i rozumiej, że nie jedziesz jako
poseł, jeno jako wysłannik, a ja mistrzowi piszę tak: Skoro się swego czasu na naszą
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański, producent aparatury destylacyjnej aparatura do bimbru.

Valid XHTML 1.0 Transitional