lektory on-line

Quo vadis - Henryk Sienkiewicz - Strona 121

nie pytał teraz, dlaczego tak jest, jakby to było rzeczą zupełnie naturalną, czuł się tylko szczęśliwy,
że zostaje.
I chciał jej dziękować — z wdzięcznością i jeszcze z jakimś uczuciem tak dalece mu nie znanym, że
go nawet nazwać nie umiał, ponieważ było po prostu pokorą. Lecz poprzednie uniesienie
wyczerpało go tak, że nie mógł mówić i dziękował jej tylko oczyma, w których świeciła radość, że
zostaje przy niej i że będzie mógł na nią patrzeć jutro, pojutrze, może długo. Radość tę mieszała mu
tylko obawa, by nie stracić tego, co zyskał, tak wielka, że gdy Ligia podała mu znów po chwili wody i
gdy chwyciła go przy tym ochota, by objąć jej dłoń — bał się tego uczynić, bał się — on, ten sam
Winicjusz, który na uczcie u cezara całował przemocą jej usta, a po jej ucieczce obiecał sobie, że
będzie ją za włosy włóczył do cubiculum lub każe ją smagać.
Rozdział dwudziesty czwarty
Lecz począł się również obawiać, by jakaś niewczesna pomoc z zewnątrz nie zburzyła mu radości.
Chilo mógł dać znać o jego zniknięciu prefektowi miasta lub wyzwoleńcom w domu — a w takim
razie wtargnięcie wigilów było prawdopodobne. Przez głowę przeleciała mu wprawdzie myśl, że
wówczas mógłby kazać pochwycić Ligię i zamknąć ją w swoim domu, lecz czuł, że tego uczynić nie
powinien — i nie zdoła. Był człowiekiem samowolnym, zuchwałym i dość zepsutym, a w potrzebie
nieubłaganym, nie był jednakże ni Tygellinem, ni Neronem. Życie wojskowe pozostawiło mu
pewne poczucie sprawiedliwości, wiary i tyle sumienia, iż rozumiał, że taki postępek byłby czymś
potwornie podłym. Byłby może wreszcie zdolny dopuścić się go w napadzie złości i w pełni sił, ale w
tej chwili był zarazem rozczulony i chory, więc chodziło mu o to tylko, by nikt nie stanął między nim
a Ligią.
Zauważył zaś ze zdziwieniem, że od chwili gdy Ligia stanęła po jego stronie, ani ona sama, ani
Kryspus nie żądają od niego żadnych zapewnień, tak jak gdyby byli pewni, że w razie potrzeby
obroni ich jakaś moc nadprzyrodzona. Winicjusz, w którego głowie — od czasu jak słyszał w
Ostrianum naukę i opowiadanie Apostoła — poczęła się plątać i zacierać różnica między rzeczami
możliwymi a niemożliwymi, nie był także zbyt daleki od przypuszczenia, że tak by być mogło.
Jednakże biorąc rzeczy trzeźwiej, sam przypomniał im, co mówił o Greku, i znów zażądał, by
sprowadzono mu Chilona.
Kryspus zgodził się na to i postanowiono wysłać Ursusa. Winicjusz, który w ostatnich dniach przed
Ostrianum często, lubo bez skutku, wysyłał był niewolników swych do Chilona, wskazał Ligowi
dokładnie jego mieszkanie, po czym skreśliwszy kilka słów na tabliczce rzekł zwróciwszy się do
Kryspa:
— Daję tabliczkę, gdyż to jest człowiek podejrzliwy i chytry, który często, wzywany przeze mnie,
kazał odpowiadać ludziom moim, że nie ma go w domu, czynił to zaś zawsze, gdy nie mając dla mnie
dobrych nowin obawiał się mojego gniewu.
— Bylem go znalazł, to go przyprowadzę, czy będzie chciał, czy nie — odpowiedział Ursus.
Po czym wziąwszy płaszcz wyszedł spiesznie.
Odnaleźć kogoś w Rzymie nie było łatwo, nawet przy najlepszych wskazówkach, ale Ursusowi
pomagał w takich razach instynkt człowieka leśnego, a zarazem i wielka znajomość miasta, tak że po
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, Alfabud, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie.

Valid XHTML 1.0 Transitional