lektory on-line

Potop - Henryk Sienkiewicz - Strona 120

jego głową.
Odwrócił się i ujrzał swego błazna, który wspinając się na palce i trzymając się jedną
ręką za odrzwia pisał węglem na ścianie radnego domu, tuż nad drzwiami:
?Mane-Tekel-Fares."
Na świecie niebo pokryło się chmurami i zbierało się na burzę
Rozdział XI
We wsi Burzec, położonej w ziemi łukowskiej, na pograniczu województwa podlaskiego, a
należącej podówczas do państwa Skrzetuskich, w sadzie między dworem a stawem siedział na
ławie stary człowiek, a przy nogach jego bawiło się dwóch chłopaków: jeden pięcio-, drugi
czteroletni, czarnych i opalonych jak Cyganiątka, a rumianych i zdrowych. Stary człek
również czerstwo jeszcze wyglądał jak tur. Wiek nie zgarbił szerokich jego ramion; z
oczu, a raczej z oka, bo jedno miał bielmem przykryte, patrzyło mu zdrowie i dobry humor;
brodę miał białą, ale minę gęstą i twarz czerwoną, zdobną na czole w szeroką bliznę,
przez którą było widać kość czaszki.
Oba chłopaki chwyciwszy za uszy od cholewy jego buta ciągnęły je w przeciwne strony, a on
patrzył na staw oświecony blaskami słonecznymi, w którym ryby rzucały się gęsto, łamiąc
gładką powierzchnię toni.
- Ryby tańcują -mruczał sam do siebie. - Nie bójcie się, będziecie wy jeszcze lepiej
tańcowały po spuście albo gdy was kucharka będzie nożem skrobała.
Po czym zwrócił się do chłopaków:
- Odczepcie się, basałyki, od cholewy, bo jak który ucho urwie, to i ja mu urwę. Co za
bąki uprzykrzone! Idźcie kulki przewracać po trawie i dajcie mi spokój! Longinkowi się
nie dziwię, bo młodszy, ale Jaremka powinien mieć już rozum. Wezmę którego utrapieńca i w
staw wrzucę!
Ale stary widocznie okrutnie był zawojowany przez chłopaków, bo żaden z nich nie uląkł
się groźby; natomiast starszy, Jaremka, począł go jeszcze silniej ciągnąć za cholewę,
tupać nogami i powtarzać:
- Źeby dziadzio był Bohunem i porwał Longinka!
- Odczep się, ty żuku, mówię ci, ty smyku, ty gomółko!
- Źeby dziadzio był Bohunem !
- Dam ja ci Bohuna, poczkaj, jeno matki zawołam!
Jaremka spojrzał na drzwi wychodzące z domu na ogród, ale ujrzawszy, że zamknięte, i nie
widząc nigdzie matki powtórzył po raz trzeci, wysuwając buzię naprzód :
- Źeby dziadzio był Bohunem!
Zamęczą mnie te knoty, nie może inaczej być... Dobrze, będę Bohunem, ale raz jeden tylko.
Skaranie boże! Pamiętaj, żebyś się więcej nie naprzykrzał.
To rzekłszy stary stęknął trochę, podniósł się z ławki, nagle porwał małego Longinka i
wydając dzikie okrzyki począł go unosić w kierunku stawu.
Longinek jednak miał dzielnego obrońcę w osobie Jaremki, który w takich razach nie
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, prawnik Toruń, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie, Zdrowa żywność sklep wegański.

Valid XHTML 1.0 Transitional