lektory on-line

Balladyna - Juliusz Słowacki - Strona 113

To dziwnie! Kiedy przestawał oddychać,
Raz westchnął. — Idź ty po światło, Kostrynie,
Idź na dół.
/ Kostryn wychodzi. /
Dziwnie krew pachnie ode mnie…
Stało się — stało; teraz nadaremnie
Żałować rzeczy. Stało się — przeminie.
Z nas wszystkich kiedyś będą takie trupy. —
Świecy! — mój cały zamek za błysk świecy!
/ Kostryn wchodzi bez światła. /
KOSTRYN
Wszystko śpi w naszej ceglanej fortecy,
Nawet zagasły latarniowe słupy
Przy bramie zamku. Czy służbę rozbudzić?
BALLADYNA
Nie budź nikogo; musiałam zabrudzić
Ręce po łokieć. Dziwną pachnę wonią.
KOSTRYN
Wzięłaś koronę?
BALLADYNA
Nie… stój, pójdę po nią.
Ja się nie lękam. Wiem, gdzie stoi łoże.
/ Wychodzi Balladyna na wieżę. /
KOSTRYN
Straszna odwaga. Omal tobie, Boże,
Nie podziękuję, że mi ona kradnie
Czyn ten okropny… Chciałbym na jej czole
Zobaczyć, jaką barwą lwica bladnie.
/ Balladyna wraca bez korony. /
BALLADYNA
Próżno w ciemnościach macałam po stole,
Ten stół miał jakieś rysy zimnej twarzy.
Może to nie był stół…
KOSTRYN
Ty stój na straży,
Ja pójdę szukać…
BALLADYNA
Stój… Nie, idź — wszak ja się
Nie lękam siebie. — Nawet nie żałuję…
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, Alfabud, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie.

Valid XHTML 1.0 Transitional