lektory on-line

Balladyna - Juliusz Słowacki - Strona 104

Słyszałam echa grobowych rozwalin,
Ujrzę, czy więcej prócz słów co wyrzucą
Wzruszone groby. — Malin! dajcie malin!
/ Pokazuje się cień biały Aliny z dzbankiem malin na głowie. /
Czułam cię dawno w powietrzu — a teraz
Widzę. — Jak błyszczą oczy twoje — biała!
Ja się nie lękam — widzisz — ale ty się
Nie zbliżaj do mnie…
PIERWSZY ZE SZLACHTY
O czym ona gada?
BALLADYNA
Mów ze mną przez stół. — Niech mi jaki człowiek
Da rękę — ja się boję —
PIERWSZY ZE SZLACHTY
Czy słyszycie,
Jak ząb jej dzwoni o ząb z przerażenia?
BALLADYNA
Idź… potępiona — odnieś, skąd przyniosłaś
Ten dzbanek pełny czegoś, co się rusza,
Jak to, co w grobie. — Czy powieszonego
Na zamku wieży przed latami trupa
Cień padł do sali i stoi na nogach
Nie oddychając… — O! precz… widmo białe
Zarżniętej —
/ Cień znika. /
PIERWSZY ZE SZLACHTY
Jaka woń malin! czujecie?
DRUGI ZE SZLACHTY
Powietrze pełne malin…
BALLADYNA
/ padając /
O! umieram!
KOSTRYN
Wody!… hej wody! Ja szaty rozdzieram,
Lejcie tu na pierś — niech służebne wnidą.
/ Wchodzą kobiety. /
Wynieście panią…
/ Wynoszą Balladynę. /
Raczcie wstać od stołu,
Nasi Partnerzy/Sponsorzy: Wartościowe Virtualmedia strony internetowe, Portal farmeceutyczny najlepszy i polecany portal farmaceutyczny,
Opinie o ośrodkach nauki jazy www.naukaprawojazdy.pl, Sprawdzony email marketing, Alfabud, Najlepsze okna drewniane Warszawa w Warszawie.

Valid XHTML 1.0 Transitional